Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patriotyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patriotyzm. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 marca 2018

UŁOMNY PATRIOTYZM

Artykuł opublikowany 11.11.2015


          Patriotyzm jest cnotą dla ziejących nienawiścią.
                                                                                /Oscar Wilde/

 
         Rys. Andrzej Mleczko
 

Znaczenie słowa "patriotyzm" można łatwo znaleźć w słowniku, ale myślę sobie, że wypełnienie cech podanych w definicji, uwarunkowane jest miejscem i czasem w historii. Bo inne zadania ma władca (przywódca), a inne szeregowy żołnierz. Inaczej należy zachowywać się w czasie wojny aniżeli w okresie pokoju.
Na terenie Polski w ostatnich 70 latach nie było wojen. Powinniśmy więc żyć - jako naród - w zgodzie, szanować i przestrzegać prawo, tolerować "inność" współobywateli. W tym okresie patriotyzm, to codzienna praca organiczna dla siebie i dla Ojczyzny.
Niestety termin "patriotyzm" został w ostatnim ćwierćwieczu kompletnie wyświechtany, zdewaluowany, w wyniku nadużywania go w walce politycznej przez konformistów i megalomanów. Jeżeli ktoś mi mówi np., że Giertychowska "Młodzież Wszechpolska" jest organizacją patriotyczną, to odpowiadam wprost: - ja nie chcę być takim patriotą.

My Polacy od dziecka karmieni jesteśmy martyrologią naszego narodu. Konrad - bohater romantyczny - w Wielkiej Improwizacji wykrzykuje: -

Nazywam się Milijon – bo za miliony

Kocham i cierpię katusze.

Dla niego cierpienie narodu i jego swoista śmierć, jest koniecznością w drodze ku ostatecznemu celowi – wolności.
Pozytywiści: Henryk Sienkiewicz, Jan Matejko i inni, w swojej twórczości przedstawiali heroiczne czyny Polaków, często świadomie mijając się z prawdą historyczną. Po pierwsze, jako artyści mieli do tego prawo, a po drugie (co ważniejsze) był w tym działaniu głęboki sens. Robili to "ku pokrzepieniu serc", chcąc obudzić ducha w beznadziei narodu bez państwa.


W latach pięćdziesiątych XX wieku ANDRZEJ BURSA napisał wiersz: -

Poeta

Poeta cierpi za miliony
od 10 do 13.20
o 11.10 uwiera go pęcherz
wychodzi
rozpina rozporek
zapina rozporek
Wraca chrząka
i apiat
cierpi za miliony

To znakomita satyra na polski romantyzm. Wiersz napisany 60 lat temu nadal zachowuje aktualność. Część elit politycznych wierzy (albo udaje, że wierzy), w Polskę - "Chrystusa narodów". Ciemnogród, który zagnieździł się na szczytach władzy w Polsce po 2005, z mesjanistycznym zadęciem chce zbawiać świat, zamiast zabrać się za żmudną pracę organiczną dla ojczyzny.






ANDRZEJ BOBKOWSKI  w Szkicach piórkiem z 1946 napisał słynną sentencję:

Zamiast być Homo sapiens, należymy do rasy homo polakus, do rasy ogłupionej ojczyzną, do kretynów chorobliwego patriotyzmu i nacjonalizmu.
Pewnie w najczarniejszych myślach nie przewidział, że oto jego słowa odżyją z nową siłą podczas Marszów Niepodległości w Polsce II dekady XXI wieku.



KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI


Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić

"Xiecia Józefa Poniatowskiego
ze stemplem 1946"

Występują:
Xiążę Poniatowski
Poeta Norwid
Cesarz Napoleon
Chór Nowych Polaków
i Wielu Innych

C z a s: 1913 Bitwa Narodów pod Lipskiem.

M i ej s c e: nad rzeką Elsterą.

XIĄŻĘ
Bóg mi powierzył honor Polaków...
(zamierza rzucić się w nurty rzeki, ale w końcu zmienia zdanie)
Dla honoru będę pracował.
(zrzuca mundur, przebiera się w cywilne łachy i przenosi się na Ziemie Odzyskane)

CESARZ
(jest przerażony)

POETA
Brawo! Przyszłość narodu zdobywa się potem, a nie krwią.

CHÓR NOWYCH POLAKÓW
Pracować trzeba jak cholera.
Czyśmy to jacy tacy?
Więcej Osmańczyka, mniej Grottgera
I wszystko będzie cacy.
To bardzo łatwo jest umierać,
żyć trudniej - rzekł Horacy.

CHÓR NOWYCH POLAKÓW i WSZYSCY CZYTELNICY "LISTÓW Z FIOŁKIEM"
(razem)
Więcej Osmańczyka! Mniej Grottgera!!
I wszystko będzie cacy.

XIĄŻĘ
(machając koronkową chusteczką z pociągu odjeżdżającego do Wrocławia)
Znudziła mi się ta Elstera,
wolę się wziąć do pracy.

TUTTI-WSZYSCY
Więcej Osmańczyka!! Mniej Grottgera!
I wszystko będzie cacy.

Publiczność:
Autor!!!

Autor:
(podpisuje się)

K U R T Y N A

Jakżeż aktualny tekst. "Więcej Osmańczyka!! Mniej Grottgera!".


Niepostrzeżenie narodowo-katolicka prawica zawłaszczyła pewne słowa i terminy. "Patriotyzm", "naród", "niepodległość" etc. w podświadomości społecznej zaczyna funkcjonować jako język jednej opcji politycznej (mówienie POPiSem) i sprawia wrażenie, jakby rzeczy wielkie występowały tylko przy udziale prawicy. Bo przecież tam jedynie kultywuje się przywiązanie do wartości etyczno-moralnych i demonstruje miłość do ojczyzny.
Wielu polityków i publicystów z tamtej strony, w patriotycznym uniesieniu głosi teksty jawnie nacjonalistyczne. W amoku bogoojczyźnianym definicje im się najwyraźniej pomyliły. Jarosław Kaczyński był łaskaw stwierdzić kiedyś, że "niekatolik nie może być dobrym patriotą". Istotnie, unikam wielkich słów, ponieważ upajanie się patosem na co dzień uważam za zabieg infantylny. Z tej przyczyny, ale i z dążenia do Europy bez granic, wolę mówić o "społeczeństwie" niż o "narodzie", co nie oznacza, że zapomniałem "skąd mój ród". Dla prawicy tylko ich wyborcy mają prawo określać się "narodem". Bo oni wrzaskliwie deklarują przywiązanie do tradycji, historii,  wolności, dumy narodowej, godności. Cała reszta to zdrajcy.
Ja tylko nieśmiało zapytam jak nazwać konfesyjnych decydentów, którzy cały naród wepchnęli w szpony Watykanu, a z drugiej strony wbrew polskiej racji stanu, bezkrytycznie i nadgorliwie realizują międzynarodową politykę Stanów Zjednoczonych.

Naród polski w obecnym kształcie, niemiłosiernie podzielony po 2005 (głównie z winy wojen politycznych wewnątrz POPiS-u), nie może mieć dzisiaj jednego rzecznika. Nadal występują wspólne cechy związane z historycznym dziedzictwem, ale również jest mnóstwo różnic i sprzeczności. Zatem wypowiadanie się  w imieniu całego narodu przez przedstawicieli jednej formacji politycznej jest  bezczelnością. Przeciwko takiej uzurpacji zdecydowanie protestuję!



Na koniec ballada LECHA MAKOWIECKIEGO.
Autor jest eurosceptykiem (ma do tego prawo), więc nie w całości zgadzam się z jej treścią. Ale jestem przekonany, że intencje ma szczere.

 

 Patriotyzm

 Pytasz mnie: „Co to jest Patriotyzm? Na co komu potrzebna Ojczyzna?...”
Roztapiamy się w tyglu Europy, a ja tylko o ranach i bliznach...

Dziwisz się, po co ten cały bagaż: Hymn... Sztandary... Historia... I wiersze...
Jak objaśnić to komuś, kto czasem czyta tylko instrukcję playstation?...

Wiem... Tak długo nie było tu wojen... Jest internet, McDonalds i stringi...
Mądrych ludzi obrzuca się błotem... Na przywódców ogłasza castingi...

Rządzą chłopcy w przykrótkich spodenkach... Chleb drożeje, tanieją igrzyska...
Rozszczekała się w mediach nagonka - lepkie kłamstwo wylewa się z pysków...

Złodziej dzierży dziś klucze do banku... Błazen mieni się dumnie Stańczykiem...
„Autorytet” wystawie na sprzedaż swe poparcie – za euro-srebrniki...

Mówisz mi: „To jest chyba normalne! Cały świat przecież „jedzie po bandzie”...
Dla nas, wiesz... Liczy się tu i teraz... Taki czas... Bawmy się w Eurolandzie!”

„Wolność mamy... Więc „róbta co chceta!” Kto nie umie się bawić, niech spada!...”
Ja coś mówię o tańcu Chochoła, ty nie kumasz nic z tego, co gadam...

Masz licencjat, brak zasad i power, chamski Pi-aR , co daje wyjść z cienia ...
Nauczyli cię prawie wszystkiego, odebrali zaś zdolność myślenia...

„Miałeś, chamie, złoty róg,
ostał ci się ino sznur..."

A mury rosną, rosną, rosną... I dosięgają prawie chmur...

A mury rosną... Niewidzialnie... Otacza wszystko szklany mur...

Pytasz mnie: „Co to jest PATRIOTYZM?”... Wielu mędrków wciąż nad tym się trudzi...
Patriotyzm na dziś - to mieć dzieci... I wychować je... Na dobrych ludzi...







poniedziałek, 26 marca 2018

UCHODŹCY - temat wstydliwy

Artykuł opublikowany 12.07.2015


Nie zawsze zgadzam się z Andrzejem Celińskim, chociaż łączy nas szeroko rozumiana wspólnota lewicowych przekonań. Tym razem w pełni utożsamiam się z jego stanowiskiem wyrażonym we wpisie na fejsbukowym profilu. WSTYD!!!

Andrzej Celiński: -

Żenujące są te gadki o ewentualnym przyjęciu przez Polskę, kraj pokoju i względnego dobrostanu, na dwa lata, trzech tysięcy imigrantów uciekających przed wojną w Syrii i służbą na całe życie w erytrejskim wojsku, która ma z armią tyle wspólnego, co sowiecki łagier z sanatorium w Gstaad.

Narody mniejsze od nas o trzy, cztery razy przyjmują po kilkadziesiąt tysięcy a Polacy mówią: hola! jak to? - my? tacy biedni? i to ludzi o tak różnej od naszej kulturze? Już to gadanie o kulturze w tym kontekście wątpliwe. A zaraz potem: o.k., może syryjskich chrześcijan przyjmiemy, ale muzułmanów!!! Sorry: "kulturowo obce elementy". 
A w życiu! Kiedy Polacy tysiącami wyciekali rok w rok, z kraju gdzie jednak nie zabijano na ulicach setkami, gdzie nie zrzucano bomb gdzie popadnie jak w dzisiejszej Syrii, gdzie to jajko, chleb, masło i mleko na co dzień były i szło jakoś przeżyć, może nie za bogato, i gdzie jednak tysiącami nie rozstrzeliwano opozycji, to było o.k. Kiedy setki naszych biało-czerwonych rodaków obsikiwało dworzec metra Berlin-ZOO bo nie stać ich było na toaletę Niemcy jakoś nie krzyczeli: hola! jak to? co ten element kulturowo od nas trochę odmienny tu robi?

I kiedy dzisiaj Cameron mówi, że dość ma sytuacji, kiedy dziesiątki tysięcy Polek i Polaków są w Wielkiej Brytanii, nie pracują, nie znają języka ani obyczaju a pobierają dość hojne tam zasiłki to u nas się krzyczy: jak to?! Jak on może?


Żenujące że w tym polskim świństwie uczestniczą, czasem tylko z bojaźni przed wyborcami milcząc - politycy.
Jak nas mają szanować? Co pozostało z "Solidarności" i z solidarności. Czy Kościół Katolicki autorytet dla wielu nie ma obowiązku powiedzieć coś o człowieczeństwie?

WSTYD. Straszny wstyd czasem być rodakiem takich rodaków jak ci co mówią hola! na myśl żeby przyjąć na dwa lata tak skromną ilość uchodźców z tak strasznych warunków. Trzy tysiące! Na dwa lata! Oni i tak będą uciekać dalej. Gdzie rasizm, ksenofobia i nacjonalizm ustępuje choć trochę człowieczeństwu.




Odbiegnę na chwilę od tematu poruszonego w poście Andrzeja Celińskiego. W styczniu b.r. uczestniczyłem w spotkaniu "naszej klasy" z Technikum Energetycznego w Krakowie. Było nas sześcioro - grono koedukacyjne w proporcji 3:3. Przybliżę anonimowo sylwetki biesiadników wg preferencji rasowych i wyznaniowych.
Kolega I - emigrant z lat 80 XX w., posiadający obywatelstwo jednego z krajów Europy Zachodniej, utrzymujący ścisłe związki z Polską gdzie mieszka Jego najbliższa rodzina - rasista i praktykujący katolik.
Koleżanka I - raczej lewicująca, ale chyba przede wszystkim konformistka, katoliczka.
Koleżanka II - harcerka w PRL-u, apologetka "Solidarności", sympatyczka/członkini(?) Unii Demokratycznej i Unii Wolności - rasistka i żarliwa katoliczka.
Koleżanka III - o poglądach zdecydowanie lewicowych, katoliczka.
Kolega II - nie znam bliżej jego preferencji bo się nie wypowiada, ale zapamiętałem go ze szkoły jako racjonalistę.
Janusz Domagała - ateista i wojujący antyklerykał, pozbawiony fobii na tle rasowym i seksualnym z wyjątkiem alergii na nauki Kościoła katolickiego, socjaldemokrata miłujący wolność w granicach prawa z zastrzeżeniem, że z obowiązujących norm należy eliminować szkodliwe zapisy, albowiem nic nie jest dane raz na zawsze.

Dyskusja była długa i burzliwa. Przytoczę tylko krótki fragment:

Koleżanka II
- Chciałabym wyjść na ulicę w Arabii Saudyjskiej w zwiewnej sukience bez pleców, a nie mogę.

Ja
- Też bym chciał. Ładne masz plecy jeśli dobrze pamiętam! Kiedyś do tego dojdzie, ale najpierw cywilizacja musi osiągnąć taki stopień akceptacji dla obcych kultur, że wierzący będą  gotowi wyzbyć się własnych akcentów religijnych (przynajmniej w przestrzeni publicznej) w imię pluralizmu i szacunku dla bliźniego.
Nie odczuwasz przesytu widząc, że w Polsce ukrzyżowano wszystko - urzędy, szkoły, ulice, place, góry, doliny ...?

Koleżanka II
- Nie, ponieważ żyję w kraju katolickim.

Ja
- Zgodnie z Konstytucją RP w kraju laickim. Pełnoprawnymi obywatelami są również ateiści, agnostycy i innowiercy.

Kolega I
- A co ci przeszkadza, że urzędnik powiesił krzyż nad swoim biurkiem?

Ja
- Nie swoim a urzędu państwowego. Nie przeszkadza mi, gdy totem nowożytnych chrześcijan znajduje się w kościele lub przed kościołem, bo współtworzy logiczną całość tego miejsca. Ale gdy "ni z gruchy, ni z pietruchy" wyrasta gdzie bądź, bo jakiemuś nawiedzonemu moherowi przyśniło się, że w tym punkcie przed laty Jan Paweł II puścił bąka, to mi bardzo przeszkadza.


Wracając do zamieszczonego na wstępie artykułu Andrzeja Celińskiego, to autor zadaje w nim kilka pytań. Dla wrażliwego racjonalisty wydają się one retoryczne. Sęk w tym, że ludek znad Wisły cierpi na pandemię romantyzmu klinicznego. W jego imaginacji nasza historia znaczona jest cudami i irracjonalnymi uniesieniami.

Łatwo zauważamy źdźbło w cudzym oku, a belka w naszym nas nie uwiera. To jednak chyba przywara całego gatunku Homo sapiens. My wycieramy sobie na każdym kroku gębę naszym mesjanistycznym patriotyzmem, błędnie przypisując temu pojęciu cechy charakteryzujące nacjonalizm, a nawet szowinizm.

Emigrując w latach 70 i 80 ubiegłego wieku do Austrii, Niemiec ... byliśmy w hierarchii nacji na samym dnie. Często niesprawiedliwie potępiani w czambuł z przyklejonym piętnem narodu złodziei. Nie potrafimy o tym wielkodusznie zapomnieć. Szczególnie ci, którzy pamiętają to z autopsji. W stosunku do uchodźców stosują teraz "falę" na wzór patologicznego zjawiska występującego w wojsku poborowym.

Politycy nie boją się wyborców, ponieważ ci ostatni mają bardzo krótką pamięć. Na kilka tygodni przed elekcją rzuca im się przynętę w formie obietnic, z których nikt nie ma zamiaru się wywiązywać. III Rzeczpospolita nie jest suwerenna, podobnie jak PRL. Na tym odcinku nic się nie zmieniło. Obecnie jesteśmy kondominium amerykańsko-watykańskim. Polityka zagraniczna realizowana jest według wytycznych Jankesów a nie UE, której jesteśmy winni lojalność, natomiast wewnętrzna pod dyktando funkcjonariuszy Kościoła kat.. Nie muszę dodawać, że odbywa się to ze szkodą dla ducha solidarności międzynarodowej i nosi znamiona zdrady.

Kościół kat. nie ma żadnego autorytetu. Ci, którzy tak twierdzą przyjmują a priori powtarzane od wieków kłamstwo. Człowieczeństwo, o ironio, jest metaforycznym antonimem Kościoła kat. - instytucji zbrodniczej wobec ludzkości, gdzie ksenofobia, rasizm i nacjonalizm mają idealną pożywkę do pączkowania.