Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryderyk Nietzsche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fryderyk Nietzsche. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2019

Kropla w morzu ZAGŁADY

ADAM ZAGAJEWSKI


Rozmowa z Fryderykiem Nietzschem

Wielce Szanowny Panie Fryderyku;
zdaje się, że widzę pana, tak,
na tarasie sanatorium, o świcie,
kiedy opada mgła i śpiew rozsadza
gardła ptaków.

Niewysoki, o głowie sklepionej jak pocisk,
pisze pan nowa książkę
i dziwna energia płynie wokół pana:

zdaje się, że widzę pańskie myśli tańczące
jak wielkie wojska..

Pan wie, że umarła ciemnowłosa Anna Frank*
i jej koledzy i koleżanki,
rówieśnicy, i koleżanki jej kolegów
i jej kuzyni.

Chcę pana spytać, czym są słowa i czym jest
jasność, dlaczego słowa płoną
nawet po stu latach, chociaż ziemia
jest taka ciężka.

To oczywiste, że nie ma związku między olśnieniem
i ciemnym bólem, okrucieństwem.
Istnieją przynajmniej dwa królestwa,
jeśli nie więcej.

Jeżeli jednak nie ma Boga i żadna siła
nie spaja różnych elementów,
to czym są słowa i skąd się bierze ich wewnętrzne światło?

I skąd przychodzi radość? Dokąd idzie nicość?
Gdzie mieszka przebaczenie?
Dlaczego małe sny znikają nad ranem
a wielkie rosną?
Jak cię będą oceniać ?


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* 4 sierpnia 1944 roku, po donosie holenderskiego konfidenta, gestapo aresztowało Annę Frank i jej rodzinę.








Annelies Marie "Anne" Frank (ur. 12 czerwca 1929 we Frankfurcie nad Menem, zm. w marcu 1945 w Bergen-Belsen) – żydowska dziewczyna, autorka dziennika, zmarła w obozie koncentracyjnym po ponaddwuletnim ukrywaniu się w Amsterdamie. Pamiętnik Anne, przechowany przez Holenderkę Miep Gies, jedną z osób zaangażowanych w pomoc rodzinie Franków, został opublikowany po raz pierwszy przez Otto Franka (ojca) w 1947.


Poglądy Fryderyka Nietzschego ewoluowały. W latach młodzieńczych był zafascynowany filozofią Schopenhauera. Schopenhauerowska analiza moralności odcisnęła piętno na jego całym dziele. Nawet później, gdy zajął się "na poważnie" filozofią (wcześniej był filologiem klasycznym) i odrzucił nauki swego mistrza jako błędne. Podobnie było ze znajomością z Ryszardem Wagnerem. Początkowa fascynacja jego muzyką zaowocowała przyjaźnią. Z czasem - gdy poznał małostkowy charakter kompozytora i jego sympatie do nacjonalizmu i antysemityzmu - zerwał znajomość. Po utworzeniu w 1871 r. Rzeszy Niemieckiej  przez Ottona von Bismarcka, Nietzsche przeciwstawiał się powszechnemu przekonaniu Niemców o "wyższości" ich kultury nad innymi.

To niesprawiedliwe, że do Fryderyka Nietzschego przylgnęło miano ideologa nazizmu. Ostatnie dzieło "Wola mocy", zostało zredagowane i wydane przez  Elżbietę Förster-Nietzsche (siostrę) już po śmierci filozofa. Podstawę stanowiły luźne notatki, które sporządzał on w ostatnich latach życia. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że Nietzsche od wielu lat zmagał się z wielodniowymi atakami migreny. Choroba postępowała w czasie. Pod koniec życia przybrała symptomy obłędu. Elżbieta F-N. była apologetką faszyzmu (Hitler osobiście uczestniczył w jej pogrzebie). Trudno w tej chwili rozstrzygnąć jakie tezy zawierałaby "Wola mocy", gdyby wyszła spod pióra Fryderyka. Specjaliści są zgodni, że odbiega formą i treścią od pozostałych dzieł. Jest więc przez redaktorów zniekształcona.

Adam Zagajewski doskonale rozumie filozofię Nietzschego. W końcu jest absolwentem, a później asystentem na wydziale filozofii UJ. Poeta w wierszu stara się dociec na ile pojęcia "nadczłowieka" i "moralności panów" wynikają z obiektywnych przemyśleń filozofa, a na ile z jego chorej wyobraźni. A może zostały włożone w "Wolę mocy" przez osoby trzecie (czytaj: - ideologów nazizmu). Bo, że o ostatnie dzieło chodzi, to nie ulega wątpliwości: - "...widzę pana, tak, na tarasie sanatorium..." ( w ostatnich latach życia przebywał w szpitalu psychiatrycznym lub w weimarskim domu); "...pisze pan nową książkę i dziwna energia płynie wokół pana..." (niezrozumiałe, antyludzkie doktryny); "...zdaje się, że widzę pańskie myśli tańczące..." (obłęd?). W tym kontekście informacja o śmierci Anny Frank, jej bliskich, czyli o Holokauście jest całkiem racjonalna. Ma uzmysłowić interlokutorowi do czego prowadzi totalitaryzm. Wiersz kończy zwrotka pytań całkiem nieretorycznych. I to ostatnie, najważniejsze dla każdego człowieka pytanie: - "Jak cię będą oceniać?"

środa, 28 marca 2018

DZIWACZNE POGLĄDY ANTONIEGO S.*

Artykuł opublikowany 4.09.2017



Surfuję sobie wczoraj po Fb. i trafiam na wpis mojego wirtualnego znajomego - Antoniego Styrczuli.
Przecieram oczy, bo atakuje islam argumentami zaczerpniętymi z arsenału krytyków chrześcijaństwa. Dość dziwacznie to brzmi...
Antoni Styrczula
 Nadzieja, że jest jakiś umiarkowany islam, jest wyłącznie nadzieją ignoranta, który niewiele o nim wie. Wystarczy poczytać Koran zwłaszcza wersety Miecza, by to pojąć ( Sura 9, At-Tauba). Jest to i religia i ideologia zawarta w ciasnych dogmatach koranicznych i niezmiennej tradycji przekonana przy tym o swej absolutnej wyższości umysłowej i moralnej nad niewiernymi czyli m.in . zachodnią cywilizacją. Któż jak nie Prorok powiedział - " mieczem walczcie z tymi , którzy nie wierzą w jedynego Boga i ostateczny sąd ....;  walczcie z nimi do czasu, aż poniżeni i zwalczeni, daninę składać wam będą ". Dlatego ani porozumienia, ani wspólnych dróg z islamem być nie może. Obecny terror w Europie jest tylko zapowiedzią tego co może nastąpić, jeśli cywilizacja zachodnia nie powróci do swych chrześcijańskich korzeni i nie zacznie się przed islamem bronić. Tolerancja rozumiana jako ugodowość jest orężem słabych i głupich.


Fot. foter.com

Lubię czytać wpisy Antoniego, chociaż światopoglądowo różnimy się diametralnie. Jego komentarze nie są tak pryncypialne i aroganckie jak niektórych współczesnych publicystów katolickich, nie wspominając o hierarchach. Nawet niekiedy krytykuje historyczne zdarzenia z Kościołem kat. w roli głównej.
W powyższym tekście dał się jednak ponieść hipokryzji, która najpewniej zagnieździła się w jego podświadomości, jako ślad po studiach na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Krakowie. A końcowe zdania muszą brzmieć w uszach poczciwego chrześcijanina (uczonego od dziecka, że panbozia kocha wszystkie swoje owieczki bez wyjątku) jak herezja.

Pierwszy impuls jaki wpadł mi do głowy po przeczytaniu, to przepisać ten tekst zamieniając słowa: - islam na chrześcijaństwo, a Koran na Biblię. I wkleić jako ripostę. Ale najpierw wertuję komentarze. Już w czwartym Elżbieta pisze: -

Elżbieta Binswanger-Stefańska 
 

Nadzieja, że jest jakieś umiarkowane chrześcijaństwo, jest wyłącznie nadzieją ignoranta, który niewiele o nim wie. Wystarczy poczytać Biblię by to pojąć. Jest to i religia i ideologia zawarta w ciasnych dogmatach i niezmiennej tradycji przekonana przy tym o swej absolutnej wyższości umysłowej i moralnej nad niewiernymi. (tyle ode mnie)
Uspokoiłem się... Inni mają podobne skojarzenia. Oznacza to, że nie jestem zajadłym krytykantem dogmatyki religijnej, co niekiedy zarzucają mi interlokutorzy. Mój ateizm jest łagodny jak "oko błękitu". Racjonalny, tolerancyjny dla mitomanów. Wściekłość wywołuje klerykalizm, ale ponieważ dotyczy pospolitych oszustów to sądzę, że jest zrozumiały dla ludzi uczciwych.

Drogi Antoni!
Podczas Triduum Paschalnego - celebrując mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa -
porozmawiaj proszę z duchami innowierców pomordowanych przez krzyżowców w wojnach pod auspicjami Watykanu. Z autochtonami Ameryki Południowej i Środkowej, mieczem chrzczonymi przez konkwistadorów. Zamień słówko z Giordanem Bruno, Galileuszem, Łyszczyńskim i tysiącami innych niepokornych, straconych lub więzionych przez Świętą Inkwizycję. Będzie o czym deliberować. Ostatnią czarownicę na ziemiach polskich spalono w 1830. Szacuje się, że barbarzyńcy spod znaku krzyża, w całej historii chrześcijaństwa zamordowali 200 mln. ludzi.

 Nie uwierzę, że o tym nie wiesz. Nie chcę jednak wątpić w Twoją uczciwość. Przyjmijmy zatem, iż miałeś w tym dniu "doła" intelektualnego, co każdemu może się przytrafić.

Wpis Elżbiety został skomentowany zagadkowym zdaniem: -


Antoni Styrczula 
Coś jakby przebrzmiałe echo Nietzschego

Nie wiem co autor miał na myśli. Nietzsche był wrogiem religii i chrześcijaństwa. Napisał wiele krytycznych tekstów. Być może chodzi Antoniemu o "Deus decit": -

Potępiam chrześcijaństwo, podnoszę przeciw Kościołowi
chrześcijańskiemu najstraszniejsze ze wszystkich oskarżeń, jakie
kiedykolwiek wyszły z ust oskarżyciela. Jest on w najwyższym stopniu
skorumpowany... z każdej wartości uczynił jej przeciwieństwo, z
każdej prawdy kłamstwo, z każdej prawości nikczemność duszy...
Nazywam chrześcijaństwo jednym wielkim przekleństwem, jednym wielkim wewnętrznym zepsuciem, jednym wielkim instynktem zemsty, dla którego żaden środek nie jest dostatecznie trujący, podstępny, mały; nazywam je jedną, nie dającą się zmyć plamą na honorze ludzkości...


To nie jest wcale "przebrzmiałe echo". To jak najbardziej współczesny obraz Kościoła kat. w Polsce, zdegenerowanego do cna Jano-Pawłowym kultem. Co gorsze, to obraz państwa polskiego, w XXI wieku rządzonego przez posolidarnościowych i poPZPRwskich serwilistycznych sprzedawczyków. Konstytucja RP sobie, a kraj tonie w klerykalnym bagnie!

Zakończę moją ulubioną frazą z Nietzschego: -
Oto mamy [w Polsce - przyp. mój] kościelną rzeczywistość z kapłaństwem, teologią, kultem, sakramentem i majątkami - krótko mówiąc, wszystko to, co zwalczał Jezus z Nazaretu.


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 





*Antoni Styrczula (ur. 1956) – polski dziennikarz prasowy i radiowy, doradca, w latach 1996-1998 rzecznik prasowy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.