Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holocaust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holocaust. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2019

Kropla w morzu ZAGŁADY

ADAM ZAGAJEWSKI


Rozmowa z Fryderykiem Nietzschem

Wielce Szanowny Panie Fryderyku;
zdaje się, że widzę pana, tak,
na tarasie sanatorium, o świcie,
kiedy opada mgła i śpiew rozsadza
gardła ptaków.

Niewysoki, o głowie sklepionej jak pocisk,
pisze pan nowa książkę
i dziwna energia płynie wokół pana:

zdaje się, że widzę pańskie myśli tańczące
jak wielkie wojska..

Pan wie, że umarła ciemnowłosa Anna Frank*
i jej koledzy i koleżanki,
rówieśnicy, i koleżanki jej kolegów
i jej kuzyni.

Chcę pana spytać, czym są słowa i czym jest
jasność, dlaczego słowa płoną
nawet po stu latach, chociaż ziemia
jest taka ciężka.

To oczywiste, że nie ma związku między olśnieniem
i ciemnym bólem, okrucieństwem.
Istnieją przynajmniej dwa królestwa,
jeśli nie więcej.

Jeżeli jednak nie ma Boga i żadna siła
nie spaja różnych elementów,
to czym są słowa i skąd się bierze ich wewnętrzne światło?

I skąd przychodzi radość? Dokąd idzie nicość?
Gdzie mieszka przebaczenie?
Dlaczego małe sny znikają nad ranem
a wielkie rosną?
Jak cię będą oceniać ?


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* 4 sierpnia 1944 roku, po donosie holenderskiego konfidenta, gestapo aresztowało Annę Frank i jej rodzinę.








Annelies Marie "Anne" Frank (ur. 12 czerwca 1929 we Frankfurcie nad Menem, zm. w marcu 1945 w Bergen-Belsen) – żydowska dziewczyna, autorka dziennika, zmarła w obozie koncentracyjnym po ponaddwuletnim ukrywaniu się w Amsterdamie. Pamiętnik Anne, przechowany przez Holenderkę Miep Gies, jedną z osób zaangażowanych w pomoc rodzinie Franków, został opublikowany po raz pierwszy przez Otto Franka (ojca) w 1947.


Poglądy Fryderyka Nietzschego ewoluowały. W latach młodzieńczych był zafascynowany filozofią Schopenhauera. Schopenhauerowska analiza moralności odcisnęła piętno na jego całym dziele. Nawet później, gdy zajął się "na poważnie" filozofią (wcześniej był filologiem klasycznym) i odrzucił nauki swego mistrza jako błędne. Podobnie było ze znajomością z Ryszardem Wagnerem. Początkowa fascynacja jego muzyką zaowocowała przyjaźnią. Z czasem - gdy poznał małostkowy charakter kompozytora i jego sympatie do nacjonalizmu i antysemityzmu - zerwał znajomość. Po utworzeniu w 1871 r. Rzeszy Niemieckiej  przez Ottona von Bismarcka, Nietzsche przeciwstawiał się powszechnemu przekonaniu Niemców o "wyższości" ich kultury nad innymi.

To niesprawiedliwe, że do Fryderyka Nietzschego przylgnęło miano ideologa nazizmu. Ostatnie dzieło "Wola mocy", zostało zredagowane i wydane przez  Elżbietę Förster-Nietzsche (siostrę) już po śmierci filozofa. Podstawę stanowiły luźne notatki, które sporządzał on w ostatnich latach życia. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że Nietzsche od wielu lat zmagał się z wielodniowymi atakami migreny. Choroba postępowała w czasie. Pod koniec życia przybrała symptomy obłędu. Elżbieta F-N. była apologetką faszyzmu (Hitler osobiście uczestniczył w jej pogrzebie). Trudno w tej chwili rozstrzygnąć jakie tezy zawierałaby "Wola mocy", gdyby wyszła spod pióra Fryderyka. Specjaliści są zgodni, że odbiega formą i treścią od pozostałych dzieł. Jest więc przez redaktorów zniekształcona.

Adam Zagajewski doskonale rozumie filozofię Nietzschego. W końcu jest absolwentem, a później asystentem na wydziale filozofii UJ. Poeta w wierszu stara się dociec na ile pojęcia "nadczłowieka" i "moralności panów" wynikają z obiektywnych przemyśleń filozofa, a na ile z jego chorej wyobraźni. A może zostały włożone w "Wolę mocy" przez osoby trzecie (czytaj: - ideologów nazizmu). Bo, że o ostatnie dzieło chodzi, to nie ulega wątpliwości: - "...widzę pana, tak, na tarasie sanatorium..." ( w ostatnich latach życia przebywał w szpitalu psychiatrycznym lub w weimarskim domu); "...pisze pan nową książkę i dziwna energia płynie wokół pana..." (niezrozumiałe, antyludzkie doktryny); "...zdaje się, że widzę pańskie myśli tańczące..." (obłęd?). W tym kontekście informacja o śmierci Anny Frank, jej bliskich, czyli o Holokauście jest całkiem racjonalna. Ma uzmysłowić interlokutorowi do czego prowadzi totalitaryzm. Wiersz kończy zwrotka pytań całkiem nieretorycznych. I to ostatnie, najważniejsze dla każdego człowieka pytanie: - "Jak cię będą oceniać?"

środa, 28 marca 2018

Mord w JEDWABNEM

Artykuł opublikowany 10.07.2016



Jest to polska zbrodnia popełniona na polskich Żydach
                                                                    /Agnieszka Arnold/

Pogrom w Jedwabnem – masowe zabójstwo żydowskich mieszkańców Jedwabnego i okolic, dokonane 10 lipca 1941 przez grupę co najmniej 40 polskich mieszkańców tego miasta. Inspiratorami zbrodni byli hitlerowscy okupanci. Zginęło co najmniej 340 osób narodowości żydowskiej. Większość (około 300) spośród ofiar została spalona żywcem w stodole.
Jedwabne, Kielce, Kraków... - jak myślę o tych haniebnych czynach moich rodaków to wstyd mi, że jestem Polakiem.

Uprzedzając reakcję pewnej specyficznej grupy interlokutorów, uprzejmie proszę o nie namawianie mnie do zmiany obywatelstwa. Przeżyłem 62 lata - to wystarczający czas na podjęcie świadomej decyzji dotyczącej wyboru swego miejsca na Ziemi. Trzeba zachowywać się przyzwoicie. Jeśli wiem, że moi rodacy dopuścili się zbrodni, to nazywam rzecz po imieniu, a nie szukam usprawiedliwień w martyrologii naszego narodu. Polacy w swoich dziejach dokonywali czynów tak chwalebnych jak i haniebnych. Nie będę fałszował historii!


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rafał Betlejewski - artysta performer - w 69 rocznicę pogromu Żydów w Jedwabnem, spalił stodołę w miejscowości Zawada.
Wygląda nawet dość efektownie tylko ta świadomość, że w Jedwabnem wewnątrz znajdowali się ludzie powinna zakłócić dobre samopoczucie Polaków.




      Fot. Filip Klimaszewski


                                                       *   *   *
Fragmenty dyskusji na Facebooku wywołanej powyższym wpisem w 2012:


Sławomir Płatek 
proponuję w ogóle rozlepić plakaty "jesteś Polakiem - czuj się źle!" i zamiast reklam w telewizji puszczać wszystko, co można złego o Polakach powiedzieć.
to jest chore. przyznać się do błędu to jedno, a wstydzić się za swoją polskość - to chore, to nowotwór mentalny, ciężka patologia.


to trochę błędne rozumowanie bo to zazwyczaj właśnie Polacy pokazują jacy to są pokrzywdzeni przez wszystkich i domagają się przeprosin
Sławek - zauważ w swoim patriotycznym zaślepieniu, że czuję się źle jako Polak, myśląc o pogromach. Więc nie generalizuj. Gratuluję dobrego samopoczucia!
bo są pokrzywdzeni. i należą się przeprosiny. zresztą w większości wypadków winni już przeprosili, sprawy pozamykano i te pozamykane powinny tak zostać. nie oczekuję od niemców, że będą się wstydzić, że są niemcami, nie mam z tego żadnej przyjemności oczekuję pamięci i wyciągnięcia wniosków. i żaden "polak" nie namówi mnie, żebym się wstydził swojej polskości. mamy piękną historię, jestem dumny, a za błedy potępiam winnych, a nie ogólnie pojętą polską narodowość. takimi tekstami jak podpis do zdjęcia - brzydzę się i gardzę.

Przeprosiny były (prezydent Kwaśniewski), ale to nie znaczy, że mam pogromy wymazać z pamięci. Muszę powiedzieć, że jakoś nie cierpię z powodu Twojego obrzydzenia i pogardy.


Elżbieta Gral 
i żaden "polak " nie namówi mnie , żebym się wstydził swojej polskości " ... " za błędy potępiam winnych , a nie ogólnie pojętą polską narodowość " - zdrowe podejście do tematu.


Próby marginalizowania roli Polaków w mordzie, podjęte przez niektórych historyków (np. prof. Tomasza Strzembosza) miały tyle wspólnego z prawdą historyczną co działania "komisji Macierewicza" w sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Przyznał to nawet IPN, którego o sympatie do Żydów raczej nie można posądzić.

Elżbieto - bez względu na to czy nazwiesz mnie Polakiem, czy "polakiem", przede wszystkim jestem człowiekiem. Taka jest moja hierarchia wartości.

chłopie, zmień obywatelstwo jeśli się wstydzisz i nie pierdol.

wydaje mi się ,że nie o sympatię chodzi , ale jak napisał Sławomir P. " przyznać się do błędu to jedno , a wstydzić się za swoją polskość - to chore " ....

Sławek - widzę, że brutalizujesz retorykę, a więc pojadę klasykiem: - "nie chce mi się z Tobą gadać".

Cała sprawa jest kontrowersyjna, o czym nie wolno zapomiać. A co do tego rodzaju happeningów, polecam wywiad z prof. Markiem Janem Chodakiewiczem pt. "Nasi rodzimi skandaliści wprowadzają bezkarnie to samo co robili na Zachodzie dwie, trzy dekady temu" w "Uważam Rze".

Andrzeju - sprawa jest kontrowersyjna w szczegółach, ponieważ organizacje żydowskie nie wyraziły zgody (ze względów religijnych) na naruszenie szczątków podczas ekshumacji. Ale nie ma to kompletnie żadnego znaczenia dla meritum. Przeprowadzone w latach 2000–2004 śledztwa wykazały, że w mordowaniu ludności żydowskiej brała udział część polskich mieszkańców Jedwabnego. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej - "rola Polaków była decydująca w realizacji zbrodniczego planu, oni byli wykonawcami zbrodni, ale wydarzyła się ona z niemieckiej inspiracji".

Co do performance`u, to też nie jestem specjalnym zwolennikiem tego rodzaju sztuki. Wkleiłem to zdjęcie, bo wydawało mi się dobrze oddawać dramaturgię wydarzenia.


ja już któryś raz z rzędu jestem poirytowany twoimi wpisami, jest taki guziczek, dzięki któremu nie będę musiał ich czytać. do widzenia.

No widzisz - stać Cię na logiczne myślenie. Rób to częściej, a nie wybiórczo. Pozdrawiam i do widzenia:-)
Januszu - było do mnie : " Elżbieto - bez względu na to " ... -jesteś Człowiekiem ! - pozdrawiam :)))

Elu - dzięki. Jesteśmy na fb z własnej, nieprzymuszonej woli. Chyba chodzi o to, abyśmy wymieniali poglądy. Merytorycznie i kulturalnie. Ale przecież nie we wszystkim musimy się zgadzać. Pozdrawiam:-)
Ludzie źli są wszędzie. Naród polski nie jest tu wyjątkiem. Chyba tylko ten żydowski jest nieskazitelny. Szkoda, że sami Żydzi nie mogą tego potwierdzić.

@ Janusz. Widzisz tych kilku w Jedwabnem a nie dostrzegasz tych tysięcy, co Zydów ratowali kosztem własnego życia. Za nich też się wstydzisz ?

Arturze i Lechu - to że źli ludzie są wszędzie nie może być usprawiedliwieniem dla części społeczeństwa polskiego, które dokonywało zbrodni na współobywatelach. Żyję już dość długo w swoim kraju i myślę, że mam prawo oceniać wydarzenia historyczne. Uważam, że lepiej będzie gdy Polacy rzetelnie i obiektywnie odniosą się do swojej przeszłości, niż zrobią to za nich inne nacje. A tak niestety najczęściej bywa, ze szkodą dla naszej reputacji. Wczoraj była rocznica zbrodni w Jedwabnem, więc zająłem się pogromami i tylko pogromami. Zatem proszę nie generalizować. Kilkakrotnie na tej tablicy ostro krytykowałem działania Izraela np. w Strefie Gazy. Szukajcie a znajdziecie. Pisywałem również z wielkim szacunkiem o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata - chociażby niedawno przy okazji wspomnienia o Irenie Sendlerowej a wcześniej o Oskarze Schindlerze. Na liście Yad Vashem jest ok. 6000 Polaków SWNŚ. Wielu pewnie jeszcze nie znamy. Tych 40, którzy bezpośrednio dokonali mordu w Jedwabnem otwiera niemałą listę. Podczas II wś na Podlasiu podobne pogromy (na mniejszą skalę), miały miejsce jeszcze w co najmniej trzech wsiach (dane IPN). Po wojnie pogromy były w Kielcach, Krakowie, Tarnowie, Rzeszowie, Łomży. Do tej listy należy niewątpliwie dopisać szmalcowników. Odsyłam do znakomitej pracy Jana Grabowskiego (Centrum Badań nad Zagładą Żydów - "Szantażowanie Żydów w Warszawie, 1939-1943". Takie wyliczanki nie mają większego sensu bo uwłaczają człowieczeństwu. Nie chcę być księgowym w rzeźni. Nie mogę jednak nie zareagować na stwierdzenie: - "Widzisz tych kilku w Jedwabnem a nie dostrzegasz tych tysięcy, co Żydów ratowali kosztem własnego życia". Taka proporcja jest po prostu nieprawdziwa.

W Talmudzie stoi: - "KTO RATUJE JEDNO ŻYCIE, TEN RATUJE CAŁY ŚWIAT". Myślę, że można by tę sentencję odwrócić i powiedzieć: - "kto zdradziecko niszczy jedno życie, ten okrywa hańbą cały swój ród". Oczywiście chodzi mi o sferę moralno-etyczną, bo przecież o odpowiedzialności zbiorowej nie ma mowy.

Na koniec trochę logiki. Napisałem: - "Jedwabne, Kielce, Kraków... - jak myślę o tych haniebnych czynach moich rodaków to wstyd mi, że jestem Polakiem." Nie napisałem natomiast, że "wstydzę się za Polaków". To jednak jest kolosalna różnica. Na jakiej podstawie wywiodłeś Lechu stwierdzenie: - "Za nich też się wstydzisz ?"?

Dziękuję wszystkim (nawet Sławkowi), za uwagi. Pozdrawiam ciepło!


I kontynuacja w 2015:



Stanisław Plutecki  
Niestety wielu Polaków,zamiast wziąć to "na klatę",jest oburzona odkrywaniem tej niewygodnej prawdy i przypominanie o niej uważa za antypolskie i szkalujące polski naród. Nawet odtwórca roli w filmie "Pokłosie" M.Stuhr otrzymywał listy z pogróżkami i obelgami. Podobnie "prawdziwi" Polacy odebrali,jako antypolski film A.Holland "W ciemności". Niestety duża część Polaków,jest bardzo wrażliwa na krytykę i niewygodne karty z historii. Za to nie przeszkadza im opluwanie Niemców,Rosjan czy Żydów,bo dobrzy są tylko Polacy.


"Myśl Narodowa" i wszystko jasne! Zamiast myśleć "narodowo",wystarczy tylko myśleć i sięgać do porządnych żródeł,a te inaczej tę kwrestię przedstawiają. Cóż,narodowcy piszą swoją historię i po swojemu fakty interpretują.Tak bywa,jak zamiast tylko myśleć.myśli się "narodowo".
 
Jedni myślą o Narodzie Polskim inni o żydowskim.....
 
Myśleć zawsze należy i nawet można ,o wszystkich narodach myśleć,a nie tylko o swoim.Nie ma jednak takiej sytuacji,która by zwalniała od myślenia i stosowania kryterium obiektywnej prawdy,dowiedzionej,a nie zasłyszanej czy przeinaczonej.
 
Rozumiem, iż pan nie zasłyszał tylko był świadkiem.
 
Oczywiście,że zasłyszałem. Rzecz w tym,że poznałem różne wersje tych wydarzeń i większość wiarygodnych dowodów wskazuje na polskich sprawców,inspirowanych przez Niemców. Czy pan nie rozróżnia winy jednostek od winy narodu? Że poznanie czasem bolesnej prawdy nie jest niczym niestosownym i nie godzi w naród,tylko ustala winy pojedynczych ludzi? Odróżnia pan patriotyzm i identyfikację ze swoim narodem od megalomanii i bezkrytycyzmu wobec swych rodaków? Czemu mamy udawać wiecznie pokrzywdzonych,szkalowanych,oszukanych? Czy w swej historii zawsze byliśmy tylko szlachetni??????
 

Janusz Domagała 
Posługiwanie się cytatami z zeznań oskarżonych o udział w pogromach Żydów, czy też relacją 9-cio letniej wówczas dziewczynki - w celu zmarginalizowania roli Polaków w mordzie w Jedwabnem - jest infantylne. Kompromituje nawet śledczego-amatora. W cywilizowanych prawodawstwach oskarżony ma prawo kłamać w swojej obronie. Wydarzenia z lipca 1941 w Jedwabnem są dokładnie zbadane i udokumentowane. Nie sposób nam, Polakom, uciec od haniebnej prawdy.
Grzegorzu - jeśli nieświadomie głosisz powyższe tezy jesteś ignorantem, a jeśli świadomie to zakłamanym hipokrytą!


Stanisław Plutecki 
Januszku! Podziwiam twoją cierpliwość. Kiedyś na YT przeczytałem wpisy pod filmem "Ulica graniczna" , "W ciemności" i "Ida"Już nawet nie chodzi o antysemityzm,tylko o najzwyklejszą głupotę bijącą z komentarzy. Wstyd i żenada,że ma się takich rodaków.

Jeśli Panu wstyd, iż jest Pan Polakiem to myślę,że wystąpienie z prośbą o zmianę obywatelstwa na żydowskie doskonale się wpisze w Pański życiorys. Jednakże na honorowe przyznanie bym nie liczył.................
 
 
Oj nie,nie, nie!! Ja nie wstydzę się wielce szanowny panie Polaku,tego,że jestem Polakiem! Nie zamierzałem też nigdy zostawać obywatelem jakiegokolwiek innego panstwa. Ja się wstydzę,nie siebie i za siebie,tylko za was szanowni antysemici,rasiści,niemcofoby,rusofoby,homofoby i wszelkie inne foby.Zawsze uważałem się za patriotę,ale prawdy, w imię rzekomej obrony honoru Polaków ,nie pozwolę ukrywać i przeinaczać. Bo prawda szanowny panie patrioto wyzwala,a manipulacja nią,jest niegodziwością.

No to widzę,że do "Polskich obozów śmierci" Panowie macie już tylko krok. Gratuluję
 
A co ma piernik do wiatraka???? Nazwa "polskie" jest konsekwentnie oprotestowywana i słusznie, Skąd u szanownego pana przekonanie,że ja akceptuję takie nazewnictwo? Jeśli kwestia Jedwabnego budziła by moje wątpliwości i były by dowody odwrotne niż są,to ramię w ramie z panem bym to oprotestowywał.Niestety w imię prawdy trzeba przyjąć wersję polskiego udziału w tych wydarzeniach,a nie podpierać sie wątpliwymi argumentami w imię obrony rzekomego dobrego imienia Polaków.
 
Pomieszanie z poplątaniem. Grzegorz naczytał się Bendera albo Ratajczaka i błyszczy jak Księżyc światłem odbitym.
Wolność słowa to wspaniała zdobycz cywilizacyjna, pod warunkiem, że korzystający z niej posiedli umiejętność elementarnego filtrowania szumu informacyjnego. Jeśli nie, to bezpieczniej jest wysłuchać coniedzielnego kazania jegomościa i według jego wytycznych żyć.
 
Wart pałac Paca i Pac pałaca. Żegnam towarzystwo wzajemnej adoracji
 
Januszku! No popatrz,jak my się wzajemnie adorujemy! Że my tego nie zauważyliśmy,a gość to wytropił? Hahahahjahaha!!!!!
 
A co Grzesiu mógł wiedzieć o naszych polemikach, jak po raz pierwszy zabrał głos na mojej tablicy? I okazuje się, że ostatni, ponieważ wyrzucił mnie z grona znajomych. Facet pewnie ma "hopla" na punkcie Żydostwa. Tropi tematy, które zadają kłam wyssanym (zapewne z mlekiem matki) fobiom i podnieca się pozorując polemikę. To taka swoista pornografia. A sztandarowym argumentem są linki do wypocin - takich samych jak on - frustratów. Obsesjonistów na portalach społecznościowych są setki. Jestem do tego przyzwyczajony.
 

Janina Mikuła 
"Adoracji" - jeśli można - słów kilka :-)

Cierpliwość - GENIUSZEM się nazywa.

Janusz - Stasiu ... Gratuluję wytrwałości!

sobota, 24 marca 2018

DZIEŃ ZAGŁADY

Artykuł opublikowany 7.04.2013

Dzień Pamięci Holocaustu (dosłownie "Dzień Zagłady i Aktów Odwagi") wg kalendarza hebrajskiego obchodzony 27 dnia miesiąca nisan. W 2013 roku wg kalendarza gregoriańskiego  jest to dzień 8 kwietnia. Data tego święta została oficjalnie wyznaczona przez Knesset w roku 1951. Ustawę podpisał premier David Ben-Gurion i prezydent Yitzhak Ben-Zvi.


JAN MATEJKO - cykl "Dzieje cywilizacji w Polsce"
Obraz 3.  "Przyjęcie Żydów RP. 1096"




ANTONI SŁONIMSKI

Elegia miasteczek żydowskich

Nie masz już, nie masz w Polsce żydowskich miasteczek,
W Hrubieszowie, Karczewie, Brodach, Falenicy
Próżno byś szukał w oknach zapalonych świeczek,
I śpiewu nasłuchiwał z drewnianej bóżnicy.

Znikły resztki ostatnie, żydowskie łachmany,
Krew piaskiem przysypano, ślady uprzątnięto
I wapnem sinym czysto wybielono ściany
Jak po zarazie jakiejś lub na wielkie święto.

Błyszczy tu księżyc jeden, chłodny, blady, obcy,
Już za miastem na szosie, gdy noc się rozpala,
Krewni moi żydowscy, poetyczni chłopcy,
Nie odnajdą dwu złotych księżyców Chagala.

Te księżyce nad inną już chodzą planetą,
Odfrunęły spłoszone milczeniem ponurym.
Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą,
Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem.

Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem,
Gdzie starzy Żydzi w sadach pod cieniem czereśni
Opłakiwali święte mury Jeruzalem.

Nie ma już tych miasteczek, przeminęły cieniem,
I cień ten kłaść się będzie między nasze słowa,
Nim się zbliżą bratersko i złączą od nowa
Dwa narody karmione stuleci cierpieniem.

1947



Ulica Bożego Ciała w Krakowie - pierzeja wschodnia
ok. 1920 r.
/Autor nieznany/



ANNA GRABOWSKA

Dom

Dom, kiedyś bliski i pachnący pastą.
Pamiętam dobrze - pokój z wielkim stołem,
gdzie schorowany dziadek, zanim zasnął,
w zadumie patrzył na starą menorę.

Dom, w którym ciągłe narzekania babki,
że wszystko dobre czas porwał w swych szponach,
i groźna mina, gdy odprułam haftki
w bluzce, a później branie mnie w ramiona,

jak małe dziecko - szept - rodzice wrócą.
Ten dom - najpierwszy, najlepszy - nie żyje.
Nikt nie pastuje, nikt nie czeka wnucząt,
wilgoć, ruina, okno w deszczu gnije,

i sama nie wiem, czy ja płaczę, czy on,
za dziadkiem, babką, pastą do podłogi.
Od łez się zapadł nadłamany balkon,
nikt już nie czeka nikogo za progiem;

po raz ostatni mówię tutaj - szalom.

/15.06.2008/



Ulica Augustiańska w Krakowie - w tle kościół św. Katarzyny
ok. 1930 r.
/Fot. Tadeusz Przypkowski/


Dwa wiersze do siebie podobne, chociaż Autorów dzielą trzy pokolenia. Nostalgia za światem, który odszedł w niepamięć. Mnie też żal... Jedwabne, Kraków, Kielce, rok 1968 - dworzec Gdański w Warszawie i bilet w jedną stronę. Jak o tym myślę to mi wstyd, że jestem Polakiem. Oczywiście protestuję przeciwko współczesnym działaniom Izraela w stosunku do ludności palestyńskiej np. w Strefie Gazy. Na wielowiekowe bezprawie nie można odpowiadać tym samym. Bo wtedy nakręca się nieskończona spirala nienawiści. Tak jest nie tylko na Bliskim Wschodzie. W Polsce również. Niby to takie proste a jednak politycy udają, że o tym nie wiedzą. Zamiast wyciszać własne społeczeństwa, to oni - w pogoni za doraźnym sukcesem partii i rządów - podgrzewają atmosferę. A durne, otumanione narody te doktryny kupują.


JACOB JACOBS

 Miasteczko Bełz (Mayn Sztetele Belz)

Więc, kiedy przypominam sobieLata mojego dzieciństwa,
Tak jak sen,
Myślę,
Jak wygląda mały domek,
Który mienił się światłami?
Czy nadal rośnie tam drzewko,
Które posadziłam dawno temu?

Oj, oj, oj Belz, moje miasteczko Belz.
Mój mały dom, w którym
Spędziłam swoje dzieciństwo.
Belz, moje miasteczko Belz.
Biedny mały pokój,
W którym śmiałam się z innymi dziećmi.
Każdego Szabatu chciałam biec
Z wszystkimi dziećmi
By usiąść pod zielonym drzewkiem
I czytać na brzegu rzeki.
Oj, oj, oj Belz, 
Moje miasteczko Belz.
Mój mały dom, w którym miałam
Tyle pięknych snów.

Mały dom jest stary,
Porośnięty mchem.
Mały dom jest stary,
Bez szyb w oknach.
Mały dom jest stary,
Ściany są słabe.
Na pewno bym
Go ponownie nie poznała.

Oj, oj, oj Belz, moje miasteczko Belz.
Mój mały dom, w którym
Spędziłam swoje dzieciństwo.
Belz, moje miasteczko Belz.
Biedny mały pokój,
W którym śmiałam się z innymi dziećmi.
Każdego Szabatu chciałam biec
Z wszystkimi dziećmi
By usiąść pod zielonym drzewkiem
I czytać na brzegu rzeki.
Oj, oj, oj Belz, 
Moje miasteczko Belz.
Mój mały dom, w którym miałam
Tyle pięknych snów.


 AGNIESZKA OSIECKA

Miasteczko Bełz

Mój miły Icek 
już nie bój się nocy 
i ludziom w oczy patrz, 
w miasteczku Bełz. 

Minęło tyle lat, 
harmonia znów gra, 
obłoki płyną w dal, 
znów toczy się świat. 

Wypiękniał nasz Bełz, 
w ogrodach, na drogach bez. 
Nikt nie chce pamiętać, 
nikt nie chce znać smaku łez. 

I tylko gdy śpisz, 
samotny i sam, 
i tylko gdy śpisz, 
płyniesz, giniesz tam... 

Gdzie tata i mama 
przy tobie są znów 
i czule pilnują 
malutkich twych snów. 

Miasteczko Bełz, 
kochany mój Bełz. 
W poranne gazety ubrany 
spokojnie się budzi Bełz 

Łagodny świt 
w zwyczajnych dni rytm, 
w niedziele bezpieczna 
nad rzekę wycieczka 
i w krzakach szept. 

A w piekarni pachnie chleb, 
koń nad owsem schyla łeb. 
Zakochanym nieba dość, 
tylko cicho gwiżdże ktoś. 

Miasteczko Bełz, 
main sztetełe Bełz. 
Wypłowiał już tamten obrazek, 
milczący, płonący Bełz. 

Dziś, kiedy dym, 
to po prostu dym. 
Pierścionek na szczęście, 
w przemyśle zajęcie, 
w niedzielę chrzest. 

Białe ziarno, czarny mak, 
młodej żony słodki smak. 
Kroki w sieni... nie drżyj tak, 
to nie oni. To tylko wiatr...

Miasteczko Bełz, 
kochany mój Bełz. 
W kołysce gdzieś dzieciak zasypia, 
a mama tak nuci mu: 

Zaśnijże już 
i oczka swe zmruż. 
Są czarne, 
a szkoda, ze nie są niebieskie. 
Wołałabym...

Zaśnijże już 
i oczka swe zmruż. 
Są czarne, 
a szkoda, ze nie są niebieskie. 
Wolałabym...
Tak jakoś...

 "Mayn Sztetele Belz" to jedna z najbardziej znanych na świecie piosenek żydowskich. Autorami jej są Aleksander Olszaniecki (muzyka) i Jacob Jacobs (tekst).
Pierwotna wersja Jacobsa była napisana w języku jidysz. W jidysz wykonywana m.in. przez Barry Sisters, Gołdę Tencer i Sławę Przybylską. Po polsku wykonywał ją m.in. Adam Aston. Obecnie piosenka znajduje się w repertuarze Magdy Umer (z polskimi słowami Agnieszki Osieckiej) oraz warszawskiego Teatru Żydowskiego.

Piosenka   nie dotyczy - wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu - Bełza przy granicy polsko-ukraińskiej, lecz miasta Bălţi na terenie obecnej Mołdawii. Nazwa tego miasta w jidysz także brzmiała Belz. W Bălţi urodził się lub spędził dzieciństwo autor tekstu piosenki, Jacob Jacobs.


WŁADYSŁAW BRONIEWSKI

"Ballady i romanse"

 "Słuchaj, dzieweczko! Ona nie słucha...  
To dzien biały, to miasteczko..."  
Nie ma miasteczka, nie ma żywego ducha,  
po gruzach biega naga, ruda Ryfka,  
trzynastoletnie dziecko.  


Przejeżdżali grubi Niemcy w grubym tanku. 
(Uciekaj, uciekaj, Ryfka!)  
"Mama pod gruzami, tata w Majdanku..."  
Roześmiała się, zakręciła się, znikła.  


I przejeżdżał znajomy, dobry łyk z Lubartowa: 
"Masz , Ryfka, bułkę, żebyś była zdrowa..."  
Wzięła, ugryzła, zaświeciła zębami:  
"Ja zaniosę tacie i mamie."  


Przejeżdżał chłop, rzucił grosik, 
przejeżdżała baba, też dała cosik,  
przejeżdżało dużo, dużo luda.  
każdy się dziwił, że goła i ruda.  


I przejeżdżał bolejący Pan Jezus,  
SS-mani go wiedli na męki,  
postawili ich oboje pod miedzą,  
potem wzięli karabiny do ręki.  


"Słuchaj, Jezu, słuchaj, Ryfka, Sie Juden, 
za koronę cierniową, za te włosy rude,  
za to, żeście nadzy, za to, żeśmy winni,  
obojeście umrzeć powinni."  
I ozwało się Alleluja w Galilei,  
i oboje anieleli po kolei,  
potem salwa rozległa się głucha...  
"Słuchaj, dzieweczko!... Ona nie słucha..."  
 
 
/Fot. Archiwum/

 Wiersz "zapomnianego" ostatnio Władysława Broniewskiego. 
 Poetycko łączy Golgotę z Holocaustem. Przejmujące strofy.
 





Kraków - ul. Berka Joselewicza 5

Tablica pamiątkowa poświęcona Mordechajowi Gebirtigowi na murze kamienicy, w której mieszkał.
/Fot. Archiwum/



MORDECHAJ GEBIRTIG


Żegnaj mi, Krakowie!

Żegnaj mi, Krakowie, bywajże mi zdrów, 
pod mym domem furka czeka już. 
Tu z mojego miasta gnają mnie jak psa, 
jakże pusta dziś uliczka ma. 

Żegnaj mi, Krakowie, to już ostatnie dni, 
to już ostatnia noc, ostatnie dni. 
Na mej matki grobie płaczą moje łzy, 
niech tam sobie mama mocno śpi. 

Serce już rozdałam do samego dna, 
mój tata tylko zimny kamień ma. 
A gdzie groby dziadków? - Piach zasypał je, 
piach otulił te mogiłki dwie. 

Żegnaj mi, Krakowie, święta ziemia twa,
moi ukochani w tobie śpią. 
A ja sam już nie wiem, dokąd los mnie gna,
gdzie mogiłka, gdzie mój kraj, gdzie ja...

/Tłumaczenie: Agnieszka Osiecka
Muzyka: Ewa Kornecka/




Zbieg ulic Izaaka i Jakuba w Krakowie
ok. 1935 r.
/Autor nieznany/


W dniach 13-14 marca 1943 roku hitlerowcy przeprowadzili ostateczną likwidację krakowskiego getta. Na czele operacji stanął SS-Sturmbannführer Willi Haase. 8 tysięcy Żydów uznanych za zdolnych do pracy zostało przetransportowanych do obozu Kraków-Płaszów. Około 2 tysięcy zostało zamordowanych przez Niemców podczas likwidacji getta, a reszta w obozie Auschwitz-Birkenau.

Bezpośrednio przed 1 września 1939r. ludność żydowska Krakowa wynosiła 64 000 osób. Z liczby tej przeżyło okupację w obozach, w ukryciu, bądź na papierach "aryjskich" niespełna 1000 osób.

Znane osoby związane z krakowskim gettem:

Miriam Akavia – pisarka i tłumaczka, przewodnicząca Towarzystwa Izrael-Polska
Mordechaj Gebirtig – poeta i autor piosenek
Ryszard Horowitz – fotografik
Roma Ligocka – pisarka
Abraham Neuman – malarz i grafik
Tadeusz Pankiewicz – właściciel apteki "pod Orłem"
Roman Polański – polski reżyser
Oskar Schindler – niemiecki przemysłowiec




Ul. Lwowska u zbiegu z ul. Limanowskiego w Krakowie.

Krajobraz po deportacji getta - marzec 1943r./Fot. Archiwum/




Kamieniołom Libana, na terenie którego w 1943 r. założono obóz Kraków-Płaszów. Widoczne wieże strażnicze. Zdjęcie współczesne.
/Fot. Leszek Grabowski/




19 kwietnia 1943 wybuchło powstanie w getcie warszawskim.

WŁADYSŁAW SZLENGEL 

Obrachunek z Bogiem 

Może to był sen - (chociaż nie)
A może zamroczył mnie trunek
Siedzieliśmy razem Bóg i ja
I robiliśmy rachunek...
Bóg był starszym panem
O spojrzeniu pełnym łaski
Miał siwą długą brodę
I chodził bez opaski...
Kenkarty wprawdzie nie miał
Bo przybył prosto z raju
Lecz miał obywatelstwo
Podobno... - Urugwaju
Wyjąłem dużą księgę
A Pan Bóg Watermana
Otwarłem konto - wiara
I rzekłem... proszę pana
Mam lat trzydzieści dwa
Lat sytych albo biedy
Dotychczas Panie Boże
Otwarty miałem kredyt
Mówiono: módl się
Ja się modliłem
Mówiono: pość - -
pościłem...
Przez ciężkie postu dni
Bez kropli wody w ustach
Dla wielkiej chwały Twej
i urojonych ustaw
W męczących smugach świec
W tumulcie izb bóżniczych
Modliłem się byś mógł
uczynki moje zliczyć
Mówiono mi "nie kradnij"
nie kradłem
Mówiono: nie jedz świniny...
(lubię) - nie jadłem
Mówiono: Bóg tak chce...
Mówiono: Boża Droga
Mówiono: nie cudzołóż...
Wstrzymałem się... dla Boga
Mówiono nie zabijaj! nie zabijałem
Nie miej Boga nade mną - nie miałem...
Są różne miłe święta
Są różne trudne święta
Po dziesięć razy na rok
Kazano mi pamiętać
Kazano siedzieć w kuczce
Pić gorzkie jadać macę...
Pokuty różne czynić
i zaniedbywać pracę
Rzemieniem ściskałem ręce
Księgi zżerałem nocą
i umartwiałem ciało
Przepraszam, pytam - po co?
Mówiłem: Bóg pomoże
Mówiłem: Bóg ocali
Wierzyłem: Pan Bóg ze mną
Mówiłem: i tak dalej...
Spójrz no, popatrz w księgę
Rzecz jasna, oczywista
Patrz! karta Twoich zasług
w stosunku do mnie - czysta...
Biją mnie w twarz
- Nie uciekam
Jak zwierz tropiony z nory w norę
Czekam... a Ty nic...
Głodno mi chłodno i tęskno
Droga wciąż dziksza, daleka
Pusto - wokoło, martwo
Nie płaczę... - czekam...
Na wiatr więc wyrzucone
Błagania posty lament
i sto tysięcy modlitw
i pół miliona "Amen"...
Co Ty mi dajesz dziś
Za wszystkie me uczynki
Ten blok...
Tę blaszkę... plac -
Te bony - czy Treblinki?
Czy jeszcze czekasz bym
Pojutrze jak testament
Pod pruski idąc gaz
Powiedział jeszcze "Amen"?
No mów coś, proszę mów -
Rachunek wyjm z ukrycia
Otwarte księgi - patrz! -
Wspólniku mego życia...
Ten miły starszy pan,
z którym przy stole piłem
Ołówek wziął do ręki i rzekł...
i tu się przebudziłem
Czy to był zwykły sen? -
Czy też mnie zmorzył trunek? -
Lecz do dziś nie wiem jak
się skończył obrachunek

Warszawa(Getto) 1943

W. Szlengel pisząc te słowa miał 29 lat.
Zginął kilka dni później (8 maja 1943r.) podczas pacyfikacji powstania w getcie warszawskim.
 
Wielka Synagoga na Tłomackiem, po lewej stronie Żydowski Instytut Historyczny.
 

/foto: mat.pras./

16 kwietnia 1943 r. - już po upadku powstania w getcie - Wielka Synagoga została wysadzona.


Muranów (teren getta) po wyzwoleniu w styczniu 1945 r. W tle kościół św. Augustyna na Nowolipkach, który ocalał tylko dlatego, że Niemcy urządzili w nim magazyn.
/Fot. L. Jabrzemski/