Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Kaczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarosław Kaczyński. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 marca 2018
DONALD TUSK - THE END cd...
Artykuł opublikowany 19.06.2014
wyraziłem
opinię o funkcjonowaniu rządu Donalda Tuska, na podstawie zajawek
mającego się dopiero ukazać we "Wprost" artykułu "Afera podsłuchowa".
Rzeczony artykuł przeczytałem, ale - po tym co się wydarzyło w środę
(18.06.) w redakcji "Wprost" - nie za bardzo chce mi się komentować,
bowiem sprawa nabrała nadzwyczajnej dynamiki i w tej sytuacji treść
materiałów podsłuchowych schodzi na plan dalszy. Ale skoro powiedziałem
"a", to muszę chociaż w paru zdaniach, odnieść się do relacji z
"Wprost".
wyraziłem
opinię o funkcjonowaniu rządu Donalda Tuska, na podstawie zajawek
mającego się dopiero ukazać we "Wprost" artykułu "Afera podsłuchowa".
Rzeczony artykuł przeczytałem, ale - po tym co się wydarzyło w środę
(18.06.) w redakcji "Wprost" - nie za bardzo chce mi się komentować,
bowiem sprawa nabrała nadzwyczajnej dynamiki i w tej sytuacji treść
materiałów podsłuchowych schodzi na plan dalszy. Ale skoro powiedziałem
"a", to muszę chociaż w paru zdaniach, odnieść się do relacji z
"Wprost".
Przedwyborcze straszenie wojną
Artykuł opublikowany 6.04.2014
Minister Spraw Zagranicznych RADOSŁAW SIKORSKI przedstawił w Sejmie informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2014 roku.
Zaczął filozoficznie, a nawet powiedziałbym poetycko: -
"To, co obserwujemy, to nie tylko koniec zimnej wojny czy pewnego odcinka historii, ale koniec historii jako takiej.” Słowa te, niesione falą optymizmu, wypowiedział dwadzieścia pięć lat temu amerykański politolog Francis Fukuyama. Nie był naiwny. Nie będę twierdził, że świat konflikty zbrojne ma za sobą. Obserwując dzieje Zachodu, zwracał jedynie uwagę na ewolucyjny charakter historii i triumf demokracji nad komunizmem. Na Wschodzie, niestety, demokracja nie wszędzie się jeszcze przyjęła, a historia – kapryśna, nieokiełznana, rwąca się z łańcucha rozsądku – trwa nadal. Jej trwanie potwierdzają konflikty na Kaukazie, zwłaszcza częściowe zajęcie Gruzji, niepewna sytuacja w mołdawskim Naddniestrzu oraz wciąż podejmowane próby destabilizacji Ukrainy, w tym aneksja Krymu.
A tak exposé Sikorskiego skomentował na fejsbukowym profilu prof. dr Jerzy Kochan, antropolog kultury, filozof z Uniwersytetu Szczecińskiego (sądząc po słownictwie musiał być wystąpieniem maksymalnie zdegustowany): -
(...) w 1939 przemawiał Beck, teraz ten idiota Sikorski(...) na szczęście Polska ma założony kaftan bezpieczeństwa i bredzenie Sikorskiego o "idei jagiellońskiej" i kontynuacji Giedroycia jest tylko komiczne. Najśmieszniejsze, że półgłówek sądzi, iż jest strategiem i myślicielem (...) i że o czymś w wymiarze światowym decyduje. W rzeczywistości nagania politykę polską w ślepy zaułek w interesie USA. Bez względu na koszty jakie Polska poniesie. (...) i to nad Wisłą nazywa się patriotyzmem! Ten zwierzęcy antykomunizm pokazuje w sposób oczywisty swój antynarodowy, antypolski charakter.
JAROSŁAW KACZYŃSKI (spotkanie przedwyborcze na Warmii i Mazurach, promujące kandydatów PiS w wyborach do PE): -
Gdy będziemy mieli siły zbrojne na odpowiednim poziomie, będziemy mogli czuć się bezpiecznie i będzie to podnosiło naszą pozycję i prestiż na arenie międzynarodowej w każdej dziedzinie. (...) Musimy mieć takie wojsko, aby napad na Polskę oznaczał prawdziwą wojnę a nie jakieś tam interwencje.

Fot. Sławomir Kamiński
DONALD TUSK: -
Te wybory europejskie być może są o tym, czy w Polsce dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły. Te wybory są o tym, czy Europa - zintegrowana i zjednoczona, NATO świadome powagi sytuacji będą zdolne do realizacji tej fundamentalnej idei, jaka legła u podstaw i NATO, i UE, czyli solidarności w chwilach najcięższych.

Fot. Łukasz Szełemej
I jeszcze RADEK SIKORSKI (w bogatym życiorysie politycznym członek obydwóch POPiS-owych "watah"): -
Byłbym usatysfakcjonowany i szczęśliwy, gdyby w Polsce znalazły się dwie ciężkie brygady armii amerykańskiej.

Radek Sikorski - jeszcze nieszczęśliwy
/Fot. AFP / Attila Kisbenedek/
Na szczęście Frank-Walter Steinmeier szybko pokazał mu miejsce w szeregu. Szef niemieckiej dyplomacji zdecydowanie zdementował sugestie Sikorskiego dotyczące ewentualnego rozmieszczenia w Polsce wojsk NATO. Steinmeier bez ogródek oświadczył, że stacjonowanie w Polsce oddziałów NATO jest sprzeczne z porozumieniami zawartymi z Rosją.
W podobnym - do ministra spraw zagranicznych - tonie wypowiedział się kilka dni później prezydent BRONISŁAW KOMOROWSKI. Jemu też do szczęścia brakuje tylko jankeskich brygad w Polsce.
Nie wiem, czy WŁADIMIR PUTIN ma poczucie humoru. Całkiem możliwe, bo Rosjanie to dowcipny naród. Ergo nasze pobrzękiwanie szabelką skwituje uśmiechem, jeśli w ogóle o tym się dowie. Jednak nasi politycy, wychodząc przed szereg sojuszników z NATO i UE w swoich zapędach wojennych, muszą pamiętać podwórkową prawdę: - kto zaczepia silniejszego musi liczyć się z tym, że dostanie łomot, bo niekoniecznie większy brat ( big brother) będzie chciał interweniować, gdyż sam może zostać poobijany. Abstrahując od reakcji Rosji na nasze zaczepki, poważny koalicjant musi być nade wszystko lojalny wobec sojuszników! W wypowiedziach najważniejszych dostojników państwowych trudno tę cechę wyłowić.

Radek po osiągnięciu pełni szczęścia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI
Skumbrie w tomacie
Raz do gazety "Słowo Niebieskie"
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
- Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
- Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Siedziałem - mówi - długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę... skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę w Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
NA to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: - Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie_
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
- Ach, co pan mówi? -jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
- Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)
1936
Minister Spraw Zagranicznych RADOSŁAW SIKORSKI przedstawił w Sejmie informację o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2014 roku.
Zaczął filozoficznie, a nawet powiedziałbym poetycko: -
"To, co obserwujemy, to nie tylko koniec zimnej wojny czy pewnego odcinka historii, ale koniec historii jako takiej.” Słowa te, niesione falą optymizmu, wypowiedział dwadzieścia pięć lat temu amerykański politolog Francis Fukuyama. Nie był naiwny. Nie będę twierdził, że świat konflikty zbrojne ma za sobą. Obserwując dzieje Zachodu, zwracał jedynie uwagę na ewolucyjny charakter historii i triumf demokracji nad komunizmem. Na Wschodzie, niestety, demokracja nie wszędzie się jeszcze przyjęła, a historia – kapryśna, nieokiełznana, rwąca się z łańcucha rozsądku – trwa nadal. Jej trwanie potwierdzają konflikty na Kaukazie, zwłaszcza częściowe zajęcie Gruzji, niepewna sytuacja w mołdawskim Naddniestrzu oraz wciąż podejmowane próby destabilizacji Ukrainy, w tym aneksja Krymu.
A tak exposé Sikorskiego skomentował na fejsbukowym profilu prof. dr Jerzy Kochan, antropolog kultury, filozof z Uniwersytetu Szczecińskiego (sądząc po słownictwie musiał być wystąpieniem maksymalnie zdegustowany): -
(...) w 1939 przemawiał Beck, teraz ten idiota Sikorski(...) na szczęście Polska ma założony kaftan bezpieczeństwa i bredzenie Sikorskiego o "idei jagiellońskiej" i kontynuacji Giedroycia jest tylko komiczne. Najśmieszniejsze, że półgłówek sądzi, iż jest strategiem i myślicielem (...) i że o czymś w wymiarze światowym decyduje. W rzeczywistości nagania politykę polską w ślepy zaułek w interesie USA. Bez względu na koszty jakie Polska poniesie. (...) i to nad Wisłą nazywa się patriotyzmem! Ten zwierzęcy antykomunizm pokazuje w sposób oczywisty swój antynarodowy, antypolski charakter.
JAROSŁAW KACZYŃSKI (spotkanie przedwyborcze na Warmii i Mazurach, promujące kandydatów PiS w wyborach do PE): -
Gdy będziemy mieli siły zbrojne na odpowiednim poziomie, będziemy mogli czuć się bezpiecznie i będzie to podnosiło naszą pozycję i prestiż na arenie międzynarodowej w każdej dziedzinie. (...) Musimy mieć takie wojsko, aby napad na Polskę oznaczał prawdziwą wojnę a nie jakieś tam interwencje.

Fot. Sławomir Kamiński
DONALD TUSK: -
Te wybory europejskie być może są o tym, czy w Polsce dzieci 1 września w ogóle pójdą do szkoły. Te wybory są o tym, czy Europa - zintegrowana i zjednoczona, NATO świadome powagi sytuacji będą zdolne do realizacji tej fundamentalnej idei, jaka legła u podstaw i NATO, i UE, czyli solidarności w chwilach najcięższych.

Fot. Łukasz Szełemej
I jeszcze RADEK SIKORSKI (w bogatym życiorysie politycznym członek obydwóch POPiS-owych "watah"): -
Byłbym usatysfakcjonowany i szczęśliwy, gdyby w Polsce znalazły się dwie ciężkie brygady armii amerykańskiej.

Radek Sikorski - jeszcze nieszczęśliwy
/Fot. AFP / Attila Kisbenedek/
Na szczęście Frank-Walter Steinmeier szybko pokazał mu miejsce w szeregu. Szef niemieckiej dyplomacji zdecydowanie zdementował sugestie Sikorskiego dotyczące ewentualnego rozmieszczenia w Polsce wojsk NATO. Steinmeier bez ogródek oświadczył, że stacjonowanie w Polsce oddziałów NATO jest sprzeczne z porozumieniami zawartymi z Rosją.
W podobnym - do ministra spraw zagranicznych - tonie wypowiedział się kilka dni później prezydent BRONISŁAW KOMOROWSKI. Jemu też do szczęścia brakuje tylko jankeskich brygad w Polsce.
Nie wiem, czy WŁADIMIR PUTIN ma poczucie humoru. Całkiem możliwe, bo Rosjanie to dowcipny naród. Ergo nasze pobrzękiwanie szabelką skwituje uśmiechem, jeśli w ogóle o tym się dowie. Jednak nasi politycy, wychodząc przed szereg sojuszników z NATO i UE w swoich zapędach wojennych, muszą pamiętać podwórkową prawdę: - kto zaczepia silniejszego musi liczyć się z tym, że dostanie łomot, bo niekoniecznie większy brat ( big brother) będzie chciał interweniować, gdyż sam może zostać poobijany. Abstrahując od reakcji Rosji na nasze zaczepki, poważny koalicjant musi być nade wszystko lojalny wobec sojuszników! W wypowiedziach najważniejszych dostojników państwowych trudno tę cechę wyłowić.

Radek po osiągnięciu pełni szczęścia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI
Skumbrie w tomacie
Raz do gazety "Słowo Niebieskie"
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedł maluśki staruszek z pieskiem.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
- Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
- Ja jestem król Władysław Łokietek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Siedziałem - mówi - długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę... skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Idę w Polskę robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
NA to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: - Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Chce pan naprawić błędy systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Był tu już taki dziesięć lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Także szlachetny. Strzelał. Nie wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie_
Krew się polała, a potem wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
- Ach, co pan mówi? -jęknął Łokietek;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
łzami w redakcji zalał serwetę.
(skumbrie w tomacie pstrąg)
- Znaczy się, muszę wracać do groty,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
czyli że pocierp, mój Władku złoty!
(skumbrie w tomacie pstrąg)
Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg)
1936
wtorek, 20 marca 2018
BEATYFIKACJA TU - 154 M nr. 101
Artykuł opublikowany 22.04.2011
Grupa
mieszkańców Gdańska wystąpiła z wnioskiem o otwarcie procesu
beatyfikacyjnego Anny Walentynowicz. Ponieważ podobne roszczenia mogą
zgłaszać rodacy z innych części kraju (bo niby dlaczego tylko A.W.?),
postuluję rozpoczęcie ogólnonarodowych przygotowań do beatyfikacji śp.
Samolotu TU-154M nr. 101 (nr. fabr. 90A837) ur. 14 kwietnia 1990r. *
Proponuję powierzyć stanowiska: -
- Postulator procesu - ANTONI "Śmigło" MACIEREWICZ (poseł - tak mi dopomóż Bóg)
- Advocatus Dei - JAROSŁAW KACZYŃSKI (premier - upadły)
- Advocatus Diaboli - WŁADYMIR PUTIN (premier)
Jeżeli chodzi o stwierdzenie heroiczności cnót, to najlepszym dowodem jest 20-letnia, bezawaryjna służba w dogorywającym lotnictwie wojskowym III RP.
Cud "za wstawiennictwem" to niewątpliwie zaangażowanie całego aparatu państwowego i partyjnego oraz dużej części społeczeństwa 38 milionowego kraju w środku Europy - w niekończące się kłótnie na temat przyczyn katastrofy. Dzięki temu Polska, która przed dwudziestu laty była jutrzenką zmian demokratycznych w Europie, stała się pośmiewiskiem dla cywilizowanego świata. Przez warcholstwo, zaprzaństwo, bigoterię i dewocję klasy politycznej.
Spersonifikowanie TU-154..., umożliwi zbiorczą beatyfikację. Zaletą takiego zabiegu będzie ogromna ilość relikwii po błogosławionym, uzyskanych z przetworzenia złomu na medaliki. Wystarczy dla wszystkich chętnych i jeszcze zostanie na eksport.
I w końcu zapanuje zgoda narodowa, albowiem 93% Polaków to katolicy!
Doczesne szczątki TU-154M nr.101
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* Jestem jak najdalszy od kalania pamięci ofiar katastrofy. Łączę się w żalu z ludźmi, których osobiście dotknęła ta bezprecedensowa tragedia. Jeżeli kogoś uraziłem to przepraszam. Zapewniam, że obrażanie kogokolwiek nie jest moją intencją.
Uważam się za racjonalistę poszukującego prawdy obiektywnej. Trudno mi zatem milcząco przyjmować kretyńskie teorie klakierów z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, którzy na polecenie wodza (lub z własnej inicjatywy) budują fantastyczne scenariusze domniemanego zamachu.
Zachowanie części rodzin poszkodowanych, jak i wyznawców "religii smoleńskiej" upoważnia mnie do żartobliwej reakcji.
Wyśmianie (satyra) jest bardzo dobrą formą walki z ewidentną głupotą. To taka pacyfistyczna metoda, znacznie lepsza od targania się za łby. Często stosuję tę formę wyrazu. Wywołuje bezsilność krytykowanych, bo nawet pozwanie do sądu prześmiewcy jest ryzykowne. Grozi całkowitą utratą powagi.
niedziela, 18 marca 2018
LISTA RYSZARDA C.
Artykuł opublikowany 31.10.2010
Zabójstwo Marka Rosiaka - pracownika biura poselskiego Janusza
Wojciechowskiego, wywołało niesłychaną reakcję polskich elit politycznych.
Otóż opublikowanie przez prasę listy nazwisk polityków z różnych partii,
którymi miał się interesować morderca Ryszard C., spowodowało swoistą
licytację pomiędzy posłami. To niewiarygodne dla normalnego człowieka,
ale obecność na liście została przez tych ludzi odebrana jako nobilitacja.
Degeneracja polskiej klasy politycznej sięgnęła dna. Każdy pretekst jest dobry,
aby zaistnieć w mediach. Pomijam fakt, że lista - a właściwie listy (bo jest ich
kilka) - powstały z przecieków do prasy. Trudno bowiem przypuszczać, że
prokuratura po kilku dniach od zdarzenia, opublikowała oficjalnie spis nazwisk.
Wszelkie granice przyzwoitości przekroczył Stefan Niesiołowski. Po pięciu dniach
od wydarzenia przypomniał sobie, że Ryszard C. był również u niego w biurze.
Następna rzecz to zamykanie biur poselskich i przydzielanie ochrony. Nie
twierdzę, że sprawę należy bagatelizować. Niech ją wyjaśnia na spokojnie Policja,
ABW, BOR. Ale na pierwszy rzut oka widać, że jest to indywidualna akcja
sfrustrowanego szaleńca. Bez udziału osób trzecich. Oczywiście PiS, Radio Maryja,
Gazeta Polska będą doszukiwały się spisku, ale to już jest normalne działanie tych
niepoważnych ośrodków. Myślę, że trzeba odnotować w pamięci nazwiska posłów
(Kaczyński, Macierewicz, Ziobro, Kurski, Niesiołowski, Miller, Napieralski i inni),
którzy z powodu urojonego strachu a naprawdę z chęci podkreślenia swojej
pozycji w Sejmie, uchylali się od spotkań z wyborcami. Na arkuszu do głosowania
w następnych wyborach parlamentarnych, przy tych nazwiskach należy zostawić
wolne pole. Niech ci Panowie odpoczną sobie i przemyślą własną megalomanię.
Ostatnia sprawa to język debaty publicznej. Uproszczeniem a nawet nadużyciem
jest stwierdzenie, że powodem zabójstwa były kłótnie na szczytach władzy. Jest
to nielogiczne. Każda istota myśląca abstrakcyjnie ma w sobie zakodowany arsenał
zachowań moralnych, które nie pozwalają jej zabijać. Jednakowoż awantury te mają
niewątpliwy wpływ na stopień agresji w kontaktach międzyludzkich. Z wywiadów
przeprowadzonych przez media ze znajomymi Ryszarda C. wynika, że był to spokojny
i dobrze sytuowany człowiek. Będąc emerytem często odwiedzał kasyna, ale
traktował to jako rozrywkę. Nieuzależniony ani od hazardu, ani od alkoholu.
Obstawiał najniższe stawki i kontrolował wysokość straty (jeżeli przegrał w danym
dniu 100 zł. to odchodził). Nieprawdą jest, że nie lubił w ogóle polityków. Inne
partie były mu obojętne. Nienawidził PiS-u i J. Kaczyńskiego. To była jego obsesja.
Oczywistą oczywistością jest fakt, że zarzewiem większości konfliktów w Polsce
jest PiS, czyli Jarosław Kaczyński. Bo PiS to Wódz - reszta to ministranci i klakierzy.
Od lat jątrzy i antagonizuje społeczeństwo. "Haki", teczki, dekomunizacja, deubekizacja, ciągłe podziały ludzi na dobrych i złych, patriotów i zdrajców. Wszystko
według wyimaginowanych przez Wodza kryteriów. Dowiedziałem się, że jako
ateista nie mogę być patriotą, ponieważ - cytuję Wodza - "niekatolik nie może być
dobrym patriotą". A swoją drogą - kierując się logiką semantyczną - z myśli
sformułowanej przez J. Kaczyńskiego wynika, że mogę być co najwyżej "złym
patriotą". To jest coś nowego - oczekuję definicji. Paranoiczne zachowania Prezesa
nasiliły się po przegranych wyborach prezydenckich. Obecnie - po zabójstwie
w Łodzi - w retoryce Wodza wyraźnie pobrzmiewa XIX-wieczny mesjanizm.
"Marek Rosiak zginął za mnie" - rzecze Wódz! Należy to tłumaczyć następująco: -
oto Rosiak - Chrystus, oddał życie za mnie - Kaczyńskiego - Boga! Doszło już do tego,
że sposób prowadzenia polityki przez prezesa PiS wymaga ciągle świeżej krwi.
Wówczas słupki poparcia chwilowo rosną. Swoją drogą durne jest to polskie
społeczeństwo, łapiąc się na takie prostackie chwyty. Dlatego też - chociaż jestem
od zawsze pacyfistą - apeluję do Rodaków, którzy jeszcze potrafią racjonalnie
myśleć:
ZABIJMY JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO ORAZ CZŁONKÓW I SYMPATYKÓW
PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI - ŚMIECHEM!!!
Będzie to z jednej strony ekspiacja za grzech niefrasobliwości i zaniechania podczas
bezkrytycznego głosowania na tych ludzi w poprzednich wyborach, z drugiej
forma zbiorowego, ogólnonarodowego katharsis z zaściankowości, ciemnoty,
dewocji, populizmu a nawet nieraz bezprawia uprawianego przez Wodza i jego
partię. A po trzecie śmiech to zdrowie!
Zabójstwo Marka Rosiaka - pracownika biura poselskiego Janusza
Wojciechowskiego, wywołało niesłychaną reakcję polskich elit politycznych.
Otóż opublikowanie przez prasę listy nazwisk polityków z różnych partii,
którymi miał się interesować morderca Ryszard C., spowodowało swoistą
licytację pomiędzy posłami. To niewiarygodne dla normalnego człowieka,
ale obecność na liście została przez tych ludzi odebrana jako nobilitacja.
Degeneracja polskiej klasy politycznej sięgnęła dna. Każdy pretekst jest dobry,
aby zaistnieć w mediach. Pomijam fakt, że lista - a właściwie listy (bo jest ich
kilka) - powstały z przecieków do prasy. Trudno bowiem przypuszczać, że
prokuratura po kilku dniach od zdarzenia, opublikowała oficjalnie spis nazwisk.
Wszelkie granice przyzwoitości przekroczył Stefan Niesiołowski. Po pięciu dniach
od wydarzenia przypomniał sobie, że Ryszard C. był również u niego w biurze.
Następna rzecz to zamykanie biur poselskich i przydzielanie ochrony. Nie
twierdzę, że sprawę należy bagatelizować. Niech ją wyjaśnia na spokojnie Policja,
ABW, BOR. Ale na pierwszy rzut oka widać, że jest to indywidualna akcja
sfrustrowanego szaleńca. Bez udziału osób trzecich. Oczywiście PiS, Radio Maryja,
Gazeta Polska będą doszukiwały się spisku, ale to już jest normalne działanie tych
niepoważnych ośrodków. Myślę, że trzeba odnotować w pamięci nazwiska posłów
(Kaczyński, Macierewicz, Ziobro, Kurski, Niesiołowski, Miller, Napieralski i inni),
którzy z powodu urojonego strachu a naprawdę z chęci podkreślenia swojej
pozycji w Sejmie, uchylali się od spotkań z wyborcami. Na arkuszu do głosowania
w następnych wyborach parlamentarnych, przy tych nazwiskach należy zostawić
wolne pole. Niech ci Panowie odpoczną sobie i przemyślą własną megalomanię.
Ostatnia sprawa to język debaty publicznej. Uproszczeniem a nawet nadużyciem
jest stwierdzenie, że powodem zabójstwa były kłótnie na szczytach władzy. Jest
to nielogiczne. Każda istota myśląca abstrakcyjnie ma w sobie zakodowany arsenał
zachowań moralnych, które nie pozwalają jej zabijać. Jednakowoż awantury te mają
niewątpliwy wpływ na stopień agresji w kontaktach międzyludzkich. Z wywiadów
przeprowadzonych przez media ze znajomymi Ryszarda C. wynika, że był to spokojny
i dobrze sytuowany człowiek. Będąc emerytem często odwiedzał kasyna, ale
traktował to jako rozrywkę. Nieuzależniony ani od hazardu, ani od alkoholu.
Obstawiał najniższe stawki i kontrolował wysokość straty (jeżeli przegrał w danym
dniu 100 zł. to odchodził). Nieprawdą jest, że nie lubił w ogóle polityków. Inne
partie były mu obojętne. Nienawidził PiS-u i J. Kaczyńskiego. To była jego obsesja.
Oczywistą oczywistością jest fakt, że zarzewiem większości konfliktów w Polsce
jest PiS, czyli Jarosław Kaczyński. Bo PiS to Wódz - reszta to ministranci i klakierzy.
Od lat jątrzy i antagonizuje społeczeństwo. "Haki", teczki, dekomunizacja, deubekizacja, ciągłe podziały ludzi na dobrych i złych, patriotów i zdrajców. Wszystko
według wyimaginowanych przez Wodza kryteriów. Dowiedziałem się, że jako
ateista nie mogę być patriotą, ponieważ - cytuję Wodza - "niekatolik nie może być
dobrym patriotą". A swoją drogą - kierując się logiką semantyczną - z myśli
sformułowanej przez J. Kaczyńskiego wynika, że mogę być co najwyżej "złym
patriotą". To jest coś nowego - oczekuję definicji. Paranoiczne zachowania Prezesa
nasiliły się po przegranych wyborach prezydenckich. Obecnie - po zabójstwie
w Łodzi - w retoryce Wodza wyraźnie pobrzmiewa XIX-wieczny mesjanizm.
"Marek Rosiak zginął za mnie" - rzecze Wódz! Należy to tłumaczyć następująco: -
oto Rosiak - Chrystus, oddał życie za mnie - Kaczyńskiego - Boga! Doszło już do tego,
że sposób prowadzenia polityki przez prezesa PiS wymaga ciągle świeżej krwi.
Wówczas słupki poparcia chwilowo rosną. Swoją drogą durne jest to polskie
społeczeństwo, łapiąc się na takie prostackie chwyty. Dlatego też - chociaż jestem
od zawsze pacyfistą - apeluję do Rodaków, którzy jeszcze potrafią racjonalnie
myśleć:
ZABIJMY JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO ORAZ CZŁONKÓW I SYMPATYKÓW
PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI - ŚMIECHEM!!!
Będzie to z jednej strony ekspiacja za grzech niefrasobliwości i zaniechania podczas
bezkrytycznego głosowania na tych ludzi w poprzednich wyborach, z drugiej
forma zbiorowego, ogólnonarodowego katharsis z zaściankowości, ciemnoty,
dewocji, populizmu a nawet nieraz bezprawia uprawianego przez Wodza i jego
partię. A po trzecie śmiech to zdrowie!
SYNDROM POPiS-u
Artykuł opublikowany 7.02.2018
Coraz więcej publicystów dochodzi do wniosku, że aby uzdrowić relacje społeczne między Polakami nie wystarczy odsunąć od władzy PiS. Należy przekonywać wyborców o konieczności zmarginalizowania POPiS-u - nadpartii żyjącej w mutualizmie! Ja tę prawdę lansuję od momentu, gdy prominentni członkowie gabinetu Tuska - w prywatnych rozmowach - dali pokaz arogancji, hipokryzji i cynizmu, czyli od roku 2014. To, że PiS mogło w sposób bezprecedensowy zdemolować mechanizmy charakteryzujące demokratyczne państwa prawa jest zasługą liberałów. Jarosławowi Kaczyńskiemu podczas rządów 2005-07 nawet przez myśl nie przeszło, że kiedyś w demokratycznej Polsce należącej do UE, będzie można Trybunał Konstytucyjny; sądownictwo; media, etc. sprowadzić do roli narzędzia służącego interesom jednej partii. Przez dwie kadencje destrukcja państwa postępowała przy znacznym współudziale Platformy. Tyle, że proces ten następował w sposób kroczący, a więc słabo zauważalny. PO dbała o interesy klasy wyższej i częściowo średniej (menadżerów) oraz funkcjonariuszy Kościoła kat., czyli w sumie o ok. 20% społeczeństwa. Kompletnie nie interesował ich drugi biegun - rozszerzające się enklawy ubóstwa (5-12%), ponieważ wykluczeni zazwyczaj nie głosują. Tych pośrodku, wiążących jeszcze "koniec z końcem" (30%), jak i tych żyjących w niedostatku (40%) karmiono bezczelną propagandą: - musicie głosować na nas, bo chociaż jesteśmy do niczego to i tak stanowimy "mniejsze zło" na tle PiS-u. A w kuluarach sejmowych dygnitarze powtarzali buńczuczną frazę: - "nie mamy nawet z kim przegrać!". No to po 8 latach dostali odpowiedź!
Naczelnym zadaniem kolejnych rządów w państwie demokratycznym jest zapewnienie jego ciągłości. Nie wolno deprecjonować dokonań poprzednich pokoleń. Władza ma się zajmować teraźniejszością i przyszłością - przeszłość pozostawiając historykom. IPN powołany przez AWS (popłuczyny po I "Solidarności"), z której wykluł się później POPiS, od początku służył doraźnej walce politycznej.
Wojnę polsko-polską będzie można próbować zakończyć po spełnieniu warunków koniecznych: -
• rozwiązać IPN
• renegocjować, a następnie zerwać konkordat
• zlikwidować Senat
• przywrócić w Kodeksie pracy sprawiedliwą równowagę pomiędzy prawami i obowiązkami pracowników i pracodawców
• opodatkować usługi kościelne
• wprowadzić kilkustopniowy podatek progresywny
• sukcesywnie podwyższać kwotę wolną od podatku
• znowelizować ustawę "500+" tak, aby pomoc od państwa otrzymywały wszystkie dzieci z ograniczeniem wyznaczonym przez ustalony limit dochodu na członka rodziny
• podwyższyć wiek emerytalny do 67 lat
Oczywiście to są zadania na lata, bo trzeba naprawić demolkę, która trwała lata. Mogą tego dokonać tylko ludzie spoza dzisiejszego parlamentu. Opozycja parlamentarna nie istnieje. PO będzie w przyszłym sejmie prawdopodobnie planktonem politycznym z jednocyfrowym poparciem. Jeśli uda im się połknąć .Nowoczesną, to w porywach mogą liczyć na kilkanaście procent. Prawica w Polsce osiągnęła już swoje apogeum. Liberalno-konserwatywna wcześniej, a populistyczna właśnie teraz. PiS poparcia większego od 40% nie uzyska. Wódz i jego pretorianie - w przyspieszonym kursie - osiągnęli poziom pychy, pogardy i arogancji poprzedników. Zatem należy wypatrywać symptomów upadku. Nie wiem jak ten proces rozłoży się w czasie, ale mam cichą nadzieję (popartą racjonalnymi przesłankami), że Zjednoczona Prawica w dzisiejszym kształcie nie uzyska mandatu do samodzielnego rządzenia w najbliższych wyborach parlamentarnych. Ergo odwrót ku lepszemu!
Naturalną koleją losu przyszłe lata to będzie czas odrodzenia lewicy. Mamy Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza; partię Razem; Inicjatywę Polską; Zielonych; OPZZ. SLD zdradziło swoich wyborców, ale i tam jest wielu oddanych społeczników. Trzeba tylko pozbyć się dinozaurów ze stajni Leszka Millera i będzie git.
Apeluję do wyborców nie dotkniętych syndromem POPiS-u - wzmóżcie swoją aktywność. Szukajcie programów partii spoza głównego nurtu postsolidarnościowej prawicy. Wymaga to wysiłku, albowiem telewizje o zasięgu ogólnopolskim są niestety tubą propagandową beneficjentów zatęchłego od kilkunastu lat układu. Młodzi - nie pozwólcie wciskać sobie kitu. Pytajcie rodziców, dziadków jak to się w tym PRL-u żyło. To prawda, że Polska nie była suwerenna (zresztą teraz też nie jest). Swobody obywatelskie były ograniczone. Mnie najbardziej przeszkadzała cenzura publikacji i widowisk. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że dotyczyło to sfery publicznej o szerokim zasięgu. W pracy; szkole; sklepie; etc., krytykowaliśmy głośno "naszą partię", Związek Radziecki, poszczególnych przywódców i ówczesna władza nikogo za to na Sybir nie zsyłała. Określanie dziejów Polski Ludowej pasmem terroru władz wobec społeczeństwa - bez wyraźnego wyodrębnienia czasów stalinowskich - jest bezczelnym łgarstwem! Retorykę taką lansują politycy posolidarnościowego chowu, cierpiący na brak styropianu w życiorysie. Urodzeni w latach 70 i 80 XX wieku próbują na siłę wmanewrować się w martyrologię, której nie doznali.
JERZY DOMAŃSKI
Łachudry do czarnej dziury
Nie odpuszczajcie. Nie pozwólcie, by bezrozumne łachudry łamały wasze prawa i pluły na życiorysy. Milcząc i nie reagując na kretyńskie opisy PRL, rozzuchwalacie fałszerzy waszego życia. Hasają bezkarnie i opluwają was za wasze pieniądze. Z państwowego budżetu czerpią, ile tylko zechcą, IPN, media publiczne i prywatne powiązane interesami z partią władzy oraz setki przybudówek, które rozmnożyły się jak nigdy wcześniej. Wiele struktur, masa etatów, tysiące imprez, a wszystkie w identycznym tonie. Tak jakby partyturę napisał im jeden kompozytor. Prymitywny, znający tylko kilka nut, ale dobrze wiedzący, czego oczekuje najważniejszy dyrygent.
Od 13 lat rządzące partie czerpią z dorobku PRL pełnymi garściami. A jednocześnie trzymają w tych łapach bejsbole i okładają nimi wszystko, co było przez 44 lata. Jak wyglądała Warszawa w 1945 r.? Gdy w sierpniu 1944 r. umierająca stolica czekała na wojska radzieckie, to na co czekano? Na nowe zniewolenie? Czy na wyzwolenie? Czy Kraków uratowany przez te wojska od zniszczenia padł ofiarą zniewolenia? Jak określić naród, który daje sobie narzucić tak załgany opis tamtych czasów? Ci, którzy pamiętają, jak było, odchodzą już z tego świata. I najczęściej machają ręką na te brednie. Bo nie widzą sojuszników do wojowania z fałszerzami. Ale ci sponiewierani ludzie nie mogą zostać bez wsparcia. Muszą usłyszeć i zobaczyć, że nie ma zgody na łamanie praw milionów Polaków. Kłamcy i fałszerze historii mają przecież nazwiska. A kariery polityczne zrobili dzięki wyborcom, wśród których byli też ci oszukani przez politykę historyczną PO i PiS.
Najwyższa pora, by ocenić własne wybory. I zobaczyć, co politycy zrobili z historią Polski. Ilu wśród nich jest głosicieli tezy o PRL jako czarnej dziurze? Ilu takich jak Tusk, który kłamał w sprawie Gdańska, albo Bielecki, który kłamał w sprawie strat wojennych? A już w PiS jest takich cała armia.
Jeśli pokolenia, które odbudowały Warszawę i setki innych miast, zagospodarowały ziemie zachodnie i północne, nie chcą być dalej biernymi ofiarami wojny domowej, jaką z nimi toczą PiS i PO, muszą zrobić pierwszy krok ku zmianie.
Ani jednego głosu na polityków czy partie, które kłamią w sprawie PRL. Niech szukają wyborców u siebie.
Dość poniewierania i kłamstw. W tym roku zaczyna się seria wyborów. Miliony ofiar polityki IPN i bezrozumnej prawicy mogą wysłać te partie i te struktury do czarnej dziury. Tej dziury, którą prawicowcy tak pokochali.
Coraz więcej publicystów dochodzi do wniosku, że aby uzdrowić relacje społeczne między Polakami nie wystarczy odsunąć od władzy PiS. Należy przekonywać wyborców o konieczności zmarginalizowania POPiS-u - nadpartii żyjącej w mutualizmie! Ja tę prawdę lansuję od momentu, gdy prominentni członkowie gabinetu Tuska - w prywatnych rozmowach - dali pokaz arogancji, hipokryzji i cynizmu, czyli od roku 2014. To, że PiS mogło w sposób bezprecedensowy zdemolować mechanizmy charakteryzujące demokratyczne państwa prawa jest zasługą liberałów. Jarosławowi Kaczyńskiemu podczas rządów 2005-07 nawet przez myśl nie przeszło, że kiedyś w demokratycznej Polsce należącej do UE, będzie można Trybunał Konstytucyjny; sądownictwo; media, etc. sprowadzić do roli narzędzia służącego interesom jednej partii. Przez dwie kadencje destrukcja państwa postępowała przy znacznym współudziale Platformy. Tyle, że proces ten następował w sposób kroczący, a więc słabo zauważalny. PO dbała o interesy klasy wyższej i częściowo średniej (menadżerów) oraz funkcjonariuszy Kościoła kat., czyli w sumie o ok. 20% społeczeństwa. Kompletnie nie interesował ich drugi biegun - rozszerzające się enklawy ubóstwa (5-12%), ponieważ wykluczeni zazwyczaj nie głosują. Tych pośrodku, wiążących jeszcze "koniec z końcem" (30%), jak i tych żyjących w niedostatku (40%) karmiono bezczelną propagandą: - musicie głosować na nas, bo chociaż jesteśmy do niczego to i tak stanowimy "mniejsze zło" na tle PiS-u. A w kuluarach sejmowych dygnitarze powtarzali buńczuczną frazę: - "nie mamy nawet z kim przegrać!". No to po 8 latach dostali odpowiedź!
Naczelnym zadaniem kolejnych rządów w państwie demokratycznym jest zapewnienie jego ciągłości. Nie wolno deprecjonować dokonań poprzednich pokoleń. Władza ma się zajmować teraźniejszością i przyszłością - przeszłość pozostawiając historykom. IPN powołany przez AWS (popłuczyny po I "Solidarności"), z której wykluł się później POPiS, od początku służył doraźnej walce politycznej.
Wojnę polsko-polską będzie można próbować zakończyć po spełnieniu warunków koniecznych: -
• rozwiązać IPN
• renegocjować, a następnie zerwać konkordat
• zlikwidować Senat
• przywrócić w Kodeksie pracy sprawiedliwą równowagę pomiędzy prawami i obowiązkami pracowników i pracodawców
• opodatkować usługi kościelne
• wprowadzić kilkustopniowy podatek progresywny
• sukcesywnie podwyższać kwotę wolną od podatku
• znowelizować ustawę "500+" tak, aby pomoc od państwa otrzymywały wszystkie dzieci z ograniczeniem wyznaczonym przez ustalony limit dochodu na członka rodziny
• podwyższyć wiek emerytalny do 67 lat
Oczywiście to są zadania na lata, bo trzeba naprawić demolkę, która trwała lata. Mogą tego dokonać tylko ludzie spoza dzisiejszego parlamentu. Opozycja parlamentarna nie istnieje. PO będzie w przyszłym sejmie prawdopodobnie planktonem politycznym z jednocyfrowym poparciem. Jeśli uda im się połknąć .Nowoczesną, to w porywach mogą liczyć na kilkanaście procent. Prawica w Polsce osiągnęła już swoje apogeum. Liberalno-konserwatywna wcześniej, a populistyczna właśnie teraz. PiS poparcia większego od 40% nie uzyska. Wódz i jego pretorianie - w przyspieszonym kursie - osiągnęli poziom pychy, pogardy i arogancji poprzedników. Zatem należy wypatrywać symptomów upadku. Nie wiem jak ten proces rozłoży się w czasie, ale mam cichą nadzieję (popartą racjonalnymi przesłankami), że Zjednoczona Prawica w dzisiejszym kształcie nie uzyska mandatu do samodzielnego rządzenia w najbliższych wyborach parlamentarnych. Ergo odwrót ku lepszemu!
Naturalną koleją losu przyszłe lata to będzie czas odrodzenia lewicy. Mamy Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza; partię Razem; Inicjatywę Polską; Zielonych; OPZZ. SLD zdradziło swoich wyborców, ale i tam jest wielu oddanych społeczników. Trzeba tylko pozbyć się dinozaurów ze stajni Leszka Millera i będzie git.
Apeluję do wyborców nie dotkniętych syndromem POPiS-u - wzmóżcie swoją aktywność. Szukajcie programów partii spoza głównego nurtu postsolidarnościowej prawicy. Wymaga to wysiłku, albowiem telewizje o zasięgu ogólnopolskim są niestety tubą propagandową beneficjentów zatęchłego od kilkunastu lat układu. Młodzi - nie pozwólcie wciskać sobie kitu. Pytajcie rodziców, dziadków jak to się w tym PRL-u żyło. To prawda, że Polska nie była suwerenna (zresztą teraz też nie jest). Swobody obywatelskie były ograniczone. Mnie najbardziej przeszkadzała cenzura publikacji i widowisk. Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że dotyczyło to sfery publicznej o szerokim zasięgu. W pracy; szkole; sklepie; etc., krytykowaliśmy głośno "naszą partię", Związek Radziecki, poszczególnych przywódców i ówczesna władza nikogo za to na Sybir nie zsyłała. Określanie dziejów Polski Ludowej pasmem terroru władz wobec społeczeństwa - bez wyraźnego wyodrębnienia czasów stalinowskich - jest bezczelnym łgarstwem! Retorykę taką lansują politycy posolidarnościowego chowu, cierpiący na brak styropianu w życiorysie. Urodzeni w latach 70 i 80 XX wieku próbują na siłę wmanewrować się w martyrologię, której nie doznali.
JERZY DOMAŃSKI
Łachudry do czarnej dziury
Nie odpuszczajcie. Nie pozwólcie, by bezrozumne łachudry łamały wasze prawa i pluły na życiorysy. Milcząc i nie reagując na kretyńskie opisy PRL, rozzuchwalacie fałszerzy waszego życia. Hasają bezkarnie i opluwają was za wasze pieniądze. Z państwowego budżetu czerpią, ile tylko zechcą, IPN, media publiczne i prywatne powiązane interesami z partią władzy oraz setki przybudówek, które rozmnożyły się jak nigdy wcześniej. Wiele struktur, masa etatów, tysiące imprez, a wszystkie w identycznym tonie. Tak jakby partyturę napisał im jeden kompozytor. Prymitywny, znający tylko kilka nut, ale dobrze wiedzący, czego oczekuje najważniejszy dyrygent.
Od 13 lat rządzące partie czerpią z dorobku PRL pełnymi garściami. A jednocześnie trzymają w tych łapach bejsbole i okładają nimi wszystko, co było przez 44 lata. Jak wyglądała Warszawa w 1945 r.? Gdy w sierpniu 1944 r. umierająca stolica czekała na wojska radzieckie, to na co czekano? Na nowe zniewolenie? Czy na wyzwolenie? Czy Kraków uratowany przez te wojska od zniszczenia padł ofiarą zniewolenia? Jak określić naród, który daje sobie narzucić tak załgany opis tamtych czasów? Ci, którzy pamiętają, jak było, odchodzą już z tego świata. I najczęściej machają ręką na te brednie. Bo nie widzą sojuszników do wojowania z fałszerzami. Ale ci sponiewierani ludzie nie mogą zostać bez wsparcia. Muszą usłyszeć i zobaczyć, że nie ma zgody na łamanie praw milionów Polaków. Kłamcy i fałszerze historii mają przecież nazwiska. A kariery polityczne zrobili dzięki wyborcom, wśród których byli też ci oszukani przez politykę historyczną PO i PiS.
Najwyższa pora, by ocenić własne wybory. I zobaczyć, co politycy zrobili z historią Polski. Ilu wśród nich jest głosicieli tezy o PRL jako czarnej dziurze? Ilu takich jak Tusk, który kłamał w sprawie Gdańska, albo Bielecki, który kłamał w sprawie strat wojennych? A już w PiS jest takich cała armia.
Jeśli pokolenia, które odbudowały Warszawę i setki innych miast, zagospodarowały ziemie zachodnie i północne, nie chcą być dalej biernymi ofiarami wojny domowej, jaką z nimi toczą PiS i PO, muszą zrobić pierwszy krok ku zmianie.
Ani jednego głosu na polityków czy partie, które kłamią w sprawie PRL. Niech szukają wyborców u siebie.
Dość poniewierania i kłamstw. W tym roku zaczyna się seria wyborów. Miliony ofiar polityki IPN i bezrozumnej prawicy mogą wysłać te partie i te struktury do czarnej dziury. Tej dziury, którą prawicowcy tak pokochali.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


