piątek, 2 sierpnia 2019

O STANDARDACH

OBRAZEK I

Opowiem z pamięci historię, która wydarzyła się kilkanaście, a może dwadzieścia kilka lat temu - czas pędzi... 

W Austrii był urzędnik państwowy w randze wiceministra. Miał on zięcia, a zięć brata-biznesmena. Biznesmen podpisał kontrakt z pewną agendą rządową na dostawę bodajże nośników pamięci i nie wywiązał się z umowy, defraudując ok. 100 tys. (nie pamiętam: jeszcze szylingów, czy już euro) budżetowych pieniędzy. Podaję kwotę, aby uzmysłowić czytelnikowi, że nie był to przekręt stulecia, nawet jeśli w grę wchodziło euro. 
Co zrobił wiceminister? Chociaż oszukana agenda nie leżała w obszarze jego mocy decyzyjnych, natychmiast po nagłośnieniu afery w mediach podał się do dymisji. 

Jestem wyczulony na uczciwość i przejrzystość osobistą osób wypełniających misje publiczne, ale myślę, że wiceminister wykazał się w tym przypadku ponadstandardową nadwrażliwością. Widocznie jednak uznał, że dymisja przetnie ewentualne spekulacje, które mogłyby zaszkodzić wizerunkowi ministerstwa.


 OBRAZEK II

Ta sama Austria.
W  wyborach parlamentarnych w 2017 zwyciężyła Austriacka Partia Ludowa (ÖVP). Formacja ta weszła w koalicję z narodowo-konserwatywną Wolnościową Partią Austrii (FPÖ). W wyniku rozmów doszło do porozumienia i powołano federalny rząd Republiki Austrii. Na jego czele stanął lider Austriackiej Partii Ludowej 33-letni Sebastian Kurz. Stanowisko wicekanclerza objął przewodniczący Wolnościowej Partii Austrii  Heinz-Christian Strache.

17 maja 2019 dziennik „Süddeutsche Zeitung” i tygodnik „Der Spiegel” opublikowały pochodzące z lipca 2017 nagrania ze spotkania lidera FPÖ m.in. z kobietą podającą się za krewną wpływowego rosyjskiego oligarchy. W jego trakcie Heinz-Christian Strache miał oferować jej pomoc w uzyskaniu państwowych kontraktów w zamian za wsparcie jego partii przez austriacki tabloid, w który kobieta miała zainwestować.  18 maja kanclerz Sebastian Kurz wykluczył możliwość dalszej współpracy z wicekanclerzem i zapowiedział jego odejście z rządu. Tego samego dnia Heinz-Christian Strache złożył dymisję ze stanowisk rządowych oraz z funkcji przewodniczącego Wolnościowej Partii Austrii. Jednocześnie kanclerz Sebastian Kurz  zwrócił się do prezydenta kraju Alexandra Van der Bellena o rozpisanie przedterminowych wyborów. Prezydent wyraził na to zgodę i zdecydował, że odbędą się one na początku września.


OBRAZEK III

 Polska - 14 czerwca 2014, po publikacji w tygodniku „Wprost” stenogramów z nielegalnie podsłuchanych rozmów polityków, światło dzienne ujrzała afera podsłuchowa. Pisałem o tym na bieżąco w tekstach z 15 i 19 czerwca 2014: -

https://januszdomagala.blogspot.com/2018/03/donald-tusk-end.html

https://januszdomagala.blogspot.com/2018/03/donald-tusk-end-cd.html


Przypomnę pokrótce chronologię wydarzeń.

14 czerwca to była sobota. Na stronie internetowej „Wprost” zostały ujawnione fragmenty rozmów Bartłomieja Sienkiewicza z Markiem Belką oraz Sławomira Nowaka z Andrzejem Parafianowiczem. Abstrahując od treści, nagrania pokazują gigantyczną ignorancję polityków i służb specjalnych podległych premierowi.

W mediach i internecie zawrzało. Nastąpiła konsternacja nawet wśród gorących zwolenników PO i odezwały się pierwsze głosy o konieczności dokonania dymisji w celu ratowania wizerunku partii rządzącej. Premier Donald Tusk był niedostępny - zadekował się w Sopocie. Złapany przez dziennikarzy Sienkiewicz stwierdził łamiącym się głosem: - "jestem trupem politycznym". Po kilku godzinach z URM wyszedł komunikat, że konferencja prasowa z udziałem premiera odbędzie się w poniedziałek 16 czerwca.

Briefing Donalda Tuska zaskoczył mnie arogancją, ignorancją i brakiem zdolności przewidywania wydarzeń, które w związku z tym mogą nastąpić w przyszłości.
Wystąpienie trwało kilkanaście minut. Po kilku ubolewających frazach i krótkiej ocenie treści rozmów w kontekście ewentualnego złamania prawa, premier przeszedł do ataku na organizatorów nielegalnych podsłuchów. Na koniec stwierdził, że nikogo nie zdymisjonuje, ponieważ byłoby to działanie pod dyktando przestępców, którzy chcą zdestabilizować polskie państwo.

Za tydzień "Wprost" serwuje następną porcję podsłuchów. Tym razem bajdurzą POPiS-owski minister (u "pisiorów" w MON; u "platfusów" w MSZ) Radek Sikorski z wicepremierem Jackiem Rostowskim. Sikorski wygłasza frazę: -

"Polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza fałszywe poczucie bezpieczeństwa. (...) Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy."

Święta prawda! Od początku transformacji ustrojowej mam dokładnie takie samo zdanie. Tyle, że leży ono na antypodach oficjalnej polityki zagranicznej wszystkich rządów po 1989. Ergo - społeczeństwo polskie świadomie i z premedytacją było i jest oszukiwane przez władzę... I co? - I nic! 


     Standard charakteryzujący polskiego polityka - ostentacyjna pobożność!
                                         Rys. Tomasz Wiater



OBRAZEK IV

Marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński, latał z rodziną rządowym samolotem do miejsca zamieszkania i z powrotem. Przewoził ślubną z progeniturą "za frico" 6 razy; 23 razy... albo jeszcze więcej. Nie wiadomo, bo Kancelaria Sejmu podległa marszałkowi najpierw szła w zaparte, a teraz utrudnia dostęp do dokumentów. Kłamie i mataczy. Pomimo tego, że afera "Kuchciński travel" wałkowana jest w mediach już ponad tydzień, partia stoi murem za swoim - pożal się Boże - dygnitarzem. "Członek" wpłacił jakieś nędzne pieniądze na cele charytatywne w ramach zadośćuczynienia, więc PiSowcy i ich media  starają się stworzyć wrażenie, że sprawa została załatwiona. Uważam jednak, że Kaczyński w najbliższym czasie zmusi Kuchcińskiego do dymisji. Afera jest poważna, a wybory za dwa miesiące. 

Czy jeśli dojdzie do ustąpienia, bądź odwołania marszałka będzie to oznaczać zmianę standardów w polskiej polityce? Absolutnie nie! Prezes wykaże co najwyżej lepszy od Tuska instynkt samozachowawczy. Poświęci swego druha na ołtarzu wizerunku partii. Suweren to "kupi" i PiS będzie nadał o dwie długości przed Platformą.







sobota, 20 kwietnia 2019

STRAJK NAUCZYCIELI

 Strajk nauczycieli niestety dogorywa. Traci poparcie społeczne. Koalicja Europejska, która jeszcze dwa tygodnie temu piała z zachwytu, bo szykowała się awantura z PiS-em, teraz wycofuje się rakiem. Dyrektorzy szkół bez większych perturbacji zdołali przeprowadzić egzaminy końcowe w gimnazjach i podstawówkach. Osłabiło to zdolność negocjacyjną strajkujących. Zatem koryciarze z KE wydumali, że trzeba przyjąć pozycję rozkroczną, czyli być za - a nawet przeciw. W Wielki Piątek Schetyna powiedział był: -

Jesteśmy tutaj, by zaapelować o zakończenie protestu. Nie może być tak, że ten słuszny protest nauczycieli będzie trwał przez święta.



          Fot. Sławomir Kamiński


Z szerszego kontekstu wynika, że słowa te kierował do rządu. Ale co z tego dwuzdaniowego, niespójnego newsa pozostanie w głowie szarego zjadacza chleba?
Rząd nie prowadzi protestu, a więc nie może go zakończyć. Zatem apel dotyczy nauczycieli. Zupełnie niezrozumiałe jest stwierdzenie, że strajk nie może trwać w czasie świąt. Przecież nie jest okupacyjny, a więc w grę nie wchodzą względy humanitarne. No, może aspekt religijny, jakże ważny dla bigoteryjnego mainstreamu! Bo tu bozia umiera na krzyżu dla naszego zbawienia, żeby za chwilę cudownie zmartwychwstać, a bakałarze - zamiast oddawać się tygodniowej huśtawce nastrojów w kościołach - rozrabiają. Nie uchodzi, nie uchodzi... Co prawda protest jest "słuszny", ale najlepiej na czas matur go zawiesić. Potem, w wakacje,  można go będzie spokojnie kontynuować.

Nauczyciele zostali na placu boju osamotnieni. Piękny rzeczownik pospolity "solidarność" pełen ogólnoludzkich treści i pozytywnych skojarzeń - przez działalność przyssanych do stołków  degeneratów po pierwszej "Solidarności" (1980-81) - uległ w Polsce kompletnej dewaluacji. Pół roku temu strajkowali policjanci. Wywalczyli co chcieli, bo wybrali dobry moment. Co by się stało, gdyby w ramach solidarności z nauczycielami ogłosili np. strajk włoski. Podobnie pracownicy służby zdrowia, służb socjalnych i wymiaru sprawiedliwości, również niedawno protestujący z marnym skutkiem.  A rolnicy, będący w sporze z ministrem (bo obiecanki Kaczyńskiego względem dofinansowania "od ogona" to melodia przyszłości), nie mogliby w tym czasie wykiprować  po parę ton płodów rolnych pod Kuratoriami Oświaty w większych miastach?

ZNP; FZZ i niezrzeszonym  nauczycielom uczestniczącym w proteście potrzebna jest teraz na gwałt szeroka koalicja, ale z innymi środowiskami pracowniczymi. Akurat tej wiosny jest ku temu doskonała okazja, bo w wielu branżach niezadowolenie zbliża się do masy krytycznej. Na konstruktywne poparcie polityków KE nie liczcie. Wystarczy spojrzeć na te zatroskane gęby. Nie dajcie się nabrać. To są tylko maski skrywające fałsz. Z pobudek czysto  partykularnych sprzedadzą was, bez mrugnięcia powieką, za mniej niż 30 srebrników. Teraz obiecują wszystko wszystkim, byleby się dorwać z powrotem do żłobu. A przez minione trzy lata lamentowali, że budżet nie wytrzyma 500+. Taka jest wiarygodność PO i jej chwilowych akolitów.

Ostatnią uwagę kieruję do przywódców strajku. Nie gódźcie się na dopuszczenie do rozmów z rządem przedstawicieli Kościoła kat. w roli mediatorów (takie odlotowe pomysły zgłasza prawica). Ta zbrodnicza organizacja o strukturze mafijnej, nie ma moralnego prawa do pełnienia roli instytucji zaufania publicznego. Pracując na co dzień z duchownymi katechetami najlepiej znacie ich przywary - od arogancji i buty począwszy na pedofilii kończąc. Od początku protestów hierarchowie, a w ślad za nimi szeregowi księża, obrażają was. Padło określenie "swołocz". Dla mnie swołoczą są członkowie Konferencji Episkopatu Polski, w skład której wchodzą alkoholicy; narkomani; dewianci seksualni; złodzieje; malwersanci i tajni współpracownicy służb specjalnych - co udokumentował ksiądz Isakowicz-Zalewski. Nie wyobrażam sobie, aby porządny człowiek usiadł do stołu obrad z takimi degeneratami.

 #WspieramStrajkNauczycieli

poniedziałek, 11 lutego 2019

MEDIALNE MANIPULACJE

 Kilka dni temu na Fejsbuku postawiłem tezę:






Nie spodobało się to stwierdzenie fanatykom platformianego skrzydła POPiS-u, bo oni mają w zakresie obowiązków oglądanie agitki sączonej z przekaziorów TVN-u, albowiem wyłącznie ta telewizja jest krynicą prawdy, całej prawdy i tylko prawdy. Natenczas funkcja samodzielnego myślenia u tego specyficznego odbiorcy jest zablokowana. Nikt nie lubi być "nabijany w butelkę", więc lepiej święcie wierzyć, odrzucając wątpliwości. 
Oczywiście wszyscy pozostali wyborcy w Polsce już dawno odkryli, że TVP jest tubą propagandową PiS-u, a TVN - PO.

Ponieważ interlokutorzy żądają dowodów - temat rozwinę.

W niedzielę 3 lutego 2019, po konwencji założycielskiej partii WIOSNA, w studio Faktów gościł Robert Biedroń. Wywiad przeprowadzała Diana Rudnik - młoda, ładna i co najważniejsze dobrze przygotowana dziennikarka. Boleję tylko, że od początku pracy na wizji prezentuje nieznośną manierę "kalkowania" Justyny Pochanke. Zawiesza głos, przygryza wargi, przewraca ślepiami... Ja rozumiem, że młody adept jakiejś profesji ma swojego mistrza, na którym się wzoruje. To jest nawet pozytywne zjawisko. Ale bez przesady. Warto jednak od początku kariery podjąć wysiłek budowy własnego wizerunku... To tylko drobna uwaga odbiegająca od tematu. Powracając do meritum - Biedroń tuż po konwencji był w euforii, emanował pozytywną energią. Zatem rozmowa przebiegała w koncyliacyjnym klimacie, chociaż nie brakowało konkretnych pytań.  

Od poniedziałku 4 lutego dyżurną "odpytywaczką" w Faktach po Faktach była Katarzyna Kolenda-Zaleska. Żurnalistka doświadczona. Z niejednego pieca chleb jadła i, jak sądzę, niejeden telefon z cyklu "wicie, rozumicie" załatwiła. Tym razem mocodawcy powierzyli jej misję obrzydzania Biedronia, który postrzegany jest jako potencjalny zaborca głosów Koalicji Europejskiej. Nachalnie lansuje przekaz platformianej wierchuszki, jakoby tylko pospolite ruszenie wszystkich partii opozycyjnych było jedynym remedium na dominację PiS-u w Parlamencie. Osobiście uważam, że to jest błędna teoria, o czym Schetyna dowie się po wyborach. Elektorat ma swoich konkretnych kandydatów i chce tylko na nich głosować. Jeżeli na jednej liście dostanie mix chadeków z lewicowcami - stwierdzi, że to jest jedno wielkie oszustwo i zostanie w domu. Szef "Wiosny" zdecydowanie odmawia, gdyż chce sprawdzić "moc" swojego elektoratu, dlatego jest obiektem niewybrednych ataków dyspozycyjnych dziennikarzy będących na usługach PO. Wbrew misji i etyce zawodowej podają oni czytelnikom i słuchaczom "papkę" propagandową zamiast rzetelnych informacji.

Klinicznym przykładem kabotyństwa dziennikarskiego jest rzeczona Katarzyna Kolenda-Zaleska. W poniedziałkowych Faktach po Faktach zbeształa Biedronia, że nie chce przystąpić do koalicji. Wcześniej Frasyniuka, bo apelował aby Biedroniowi dać spokój. We wtorek "do pionu" ustawiła prof. Gdulę - doradcę i członka "Wiosny". W następnych dniach dostało się za to samo Kosiniak-Kamyszowi. Można odnieść wrażenie, że to nie Schetyna buduje kolejne koalicje anty-PiS-owskie, tylko pani Kasia właśnie.


W rozmowie z Izabelą Leszczyną i Pauliną Piechną-Więckiewicz KK-Z rzekła:

- Ważna jest wiarygodność polityka. Pan Biedroń mówi, że Polska jest kobietą, że jest najważniejsza i sprawa aborcji jest bardzo istotna. Pan Biedroń spędzał wakacje w Nikaragui gdzie jest najbardziej bezwzględne prawo aborcyjne na świecie kwestionowane m.in. przez Amnesy-Internationale.

To co, polityk nie może jako turysta zwiedzić obcego kraju, bo tam obowiązuje ustawa, z którą się nie zgadza? Przecież to jest jakaś aberracja intelektualna! A wizyt w Watykanie niegdysiejsza sprawozdawczyni z Wojtyłowych nalotów również zakaże? Przecież tam jest największa koncentracja oszustów, złodziei, zboczeńców na tej planecie!

W studiu TVN24 gościła również Agnieszka Holland, z racji sukcesów artystycznych bywała w światowych telewizjach. Poniżej przytaczam fragment rozmowy.

A. Holland pyta: 
- Co to jest dziennikarstwo? Jaki jest obowiązek dziennikarza? Jaka jest etyka dziennikarza? Czy dziennikarz ma służyć większej sprawie politycznej? Czy podawać tak informację, żeby nie zaszkodzić komuś, kogo reprezentuje?

KK-Z: 
- Mnie się wydaje, że dziennikarz ma dawać świadectwo... jest świadkiem i ma opowiedzieć.

AH:
- Tak, dziennikarz ma opowiedzieć fakty i mówić prawdę. Tego jest coraz mniej. Mamy dziennikarstwo tożsamościowe i ono jest "klikalne".

K-Z: 
 - Debata publiczna spsiała. Politycy nie rozmawiają ze sobą. Rozmawiają "przekazami dnia".

AH:
- Nie zapraszajcie ich. Nie musicie. W żadnych mediach na świecie nie jest tak, że bez przerwy siedzą politycy.



Katarzyna Kolenda-Zaleska, po wywiadzie z Krzysztofem Rutkowskim, w lutym 2012 została napomniana przez Radę Etyki Mediów:  

Zdaniem REM, (...) nadmiar emocji, którym dziennikarka dała upust ponad akceptowalną przez tych telewidzów miarę i standardy profesjonalizmu w dziennikarstwie, pozbawił program obiektywizmu, szczególnie w stosunku do jednego z zaproszonych gości. Jest to sprzeczne z pierwszą zasadą Karty Etycznej Mediów, która nakazuje dziennikarzowi przedstawianie rzeczywistości niezależnie od swoich poglądów i umożliwienie rzetelnej prezentacji różnych punktów widzenia.


Obecnie nie mamy w Polsce wolnych mediów głównego nurtu. Mainstreamowe publikatory - tak publiczne jak i komercyjne - zatrudniają sługusów partyjnych, kościelnych, korporacyjnych. To są nędzne prostytutki żurnalistyki, walczące tylko o wierszówki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W lipcu 2018 powstała Fundacja Obywatelska powołana przez niezależnego dziennikarza Jakuba Wątłego. Sztandarowym projektem organizacji jest powołanie Medium Obywatelskiego. Na dobry początek będzie to internetowe Radio z Wizją bez udziału polityków. Tylko eksperci, słuchacze i inni goście, moderowani przez nieskażonych serwilizmem żurnalistów. Fundacja Obywatelska jest finansowana w całości ze środków prywatnych. Dlatego jeśli chcesz otrzymywać rzetelną opowieść o otaczającej nas rzeczywistości, zamiast wszechobecnej w mediach, propagandowej sieczki - wesprzyj fundację choćby symboliczną kwotą (np. 10 zł miesięcznie).


Dane do przelewu:
nr konta: 35 1090 1014 0000 0001 3707 8151

Fundacja Obywatelska
ul Aleja Solidarności 68/121
00-240 Warszawa
tytuł : "darowizna na działalność statutową"


niedziela, 27 stycznia 2019

Kropla w morzu ZAGŁADY

ADAM ZAGAJEWSKI


Rozmowa z Fryderykiem Nietzschem

Wielce Szanowny Panie Fryderyku;
zdaje się, że widzę pana, tak,
na tarasie sanatorium, o świcie,
kiedy opada mgła i śpiew rozsadza
gardła ptaków.

Niewysoki, o głowie sklepionej jak pocisk,
pisze pan nowa książkę
i dziwna energia płynie wokół pana:

zdaje się, że widzę pańskie myśli tańczące
jak wielkie wojska..

Pan wie, że umarła ciemnowłosa Anna Frank*
i jej koledzy i koleżanki,
rówieśnicy, i koleżanki jej kolegów
i jej kuzyni.

Chcę pana spytać, czym są słowa i czym jest
jasność, dlaczego słowa płoną
nawet po stu latach, chociaż ziemia
jest taka ciężka.

To oczywiste, że nie ma związku między olśnieniem
i ciemnym bólem, okrucieństwem.
Istnieją przynajmniej dwa królestwa,
jeśli nie więcej.

Jeżeli jednak nie ma Boga i żadna siła
nie spaja różnych elementów,
to czym są słowa i skąd się bierze ich wewnętrzne światło?

I skąd przychodzi radość? Dokąd idzie nicość?
Gdzie mieszka przebaczenie?
Dlaczego małe sny znikają nad ranem
a wielkie rosną?
Jak cię będą oceniać ?


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
* 4 sierpnia 1944 roku, po donosie holenderskiego konfidenta, gestapo aresztowało Annę Frank i jej rodzinę.








Annelies Marie "Anne" Frank (ur. 12 czerwca 1929 we Frankfurcie nad Menem, zm. w marcu 1945 w Bergen-Belsen) – żydowska dziewczyna, autorka dziennika, zmarła w obozie koncentracyjnym po ponaddwuletnim ukrywaniu się w Amsterdamie. Pamiętnik Anne, przechowany przez Holenderkę Miep Gies, jedną z osób zaangażowanych w pomoc rodzinie Franków, został opublikowany po raz pierwszy przez Otto Franka (ojca) w 1947.


Poglądy Fryderyka Nietzschego ewoluowały. W latach młodzieńczych był zafascynowany filozofią Schopenhauera. Schopenhauerowska analiza moralności odcisnęła piętno na jego całym dziele. Nawet później, gdy zajął się "na poważnie" filozofią (wcześniej był filologiem klasycznym) i odrzucił nauki swego mistrza jako błędne. Podobnie było ze znajomością z Ryszardem Wagnerem. Początkowa fascynacja jego muzyką zaowocowała przyjaźnią. Z czasem - gdy poznał małostkowy charakter kompozytora i jego sympatie do nacjonalizmu i antysemityzmu - zerwał znajomość. Po utworzeniu w 1871 r. Rzeszy Niemieckiej  przez Ottona von Bismarcka, Nietzsche przeciwstawiał się powszechnemu przekonaniu Niemców o "wyższości" ich kultury nad innymi.

To niesprawiedliwe, że do Fryderyka Nietzschego przylgnęło miano ideologa nazizmu. Ostatnie dzieło "Wola mocy", zostało zredagowane i wydane przez  Elżbietę Förster-Nietzsche (siostrę) już po śmierci filozofa. Podstawę stanowiły luźne notatki, które sporządzał on w ostatnich latach życia. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że Nietzsche od wielu lat zmagał się z wielodniowymi atakami migreny. Choroba postępowała w czasie. Pod koniec życia przybrała symptomy obłędu. Elżbieta F-N. była apologetką faszyzmu (Hitler osobiście uczestniczył w jej pogrzebie). Trudno w tej chwili rozstrzygnąć jakie tezy zawierałaby "Wola mocy", gdyby wyszła spod pióra Fryderyka. Specjaliści są zgodni, że odbiega formą i treścią od pozostałych dzieł. Jest więc przez redaktorów zniekształcona.

Adam Zagajewski doskonale rozumie filozofię Nietzschego. W końcu jest absolwentem, a później asystentem na wydziale filozofii UJ. Poeta w wierszu stara się dociec na ile pojęcia "nadczłowieka" i "moralności panów" wynikają z obiektywnych przemyśleń filozofa, a na ile z jego chorej wyobraźni. A może zostały włożone w "Wolę mocy" przez osoby trzecie (czytaj: - ideologów nazizmu). Bo, że o ostatnie dzieło chodzi, to nie ulega wątpliwości: - "...widzę pana, tak, na tarasie sanatorium..." ( w ostatnich latach życia przebywał w szpitalu psychiatrycznym lub w weimarskim domu); "...pisze pan nową książkę i dziwna energia płynie wokół pana..." (niezrozumiałe, antyludzkie doktryny); "...zdaje się, że widzę pańskie myśli tańczące..." (obłęd?). W tym kontekście informacja o śmierci Anny Frank, jej bliskich, czyli o Holokauście jest całkiem racjonalna. Ma uzmysłowić interlokutorowi do czego prowadzi totalitaryzm. Wiersz kończy zwrotka pytań całkiem nieretorycznych. I to ostatnie, najważniejsze dla każdego człowieka pytanie: - "Jak cię będą oceniać?"

piątek, 28 grudnia 2018

TADEUSZ PIERONEK





Odszedł TADEUSZ PIERONEK (*) - biskup Kościoła katolickiego być może trochę lepszy od innych hierarchów. Osobom poruszonym śmiercią księdza składam wyrazy współczucia.



                  Wycinanka Grzegorz Dudała


Wieczorem 27 grudnia oglądałem TVN. Wszystkie "gadające głowy" podkreślały gremialnie prawość biskupa Pieronka. Rzeczywiście w gnieździe szerszeni, w którym działał zmarły, uczciwość jest ewenementem. Jednak nie może to być wyznacznikiem wielkości. Każdy człowiek powinien być porządny, a już chrześcijanin z definicji!

 Przypomnę parę myśli księdza Tadeusza. Mówią, że był przedstawicielem      "Kościoła soborowego". Mniemam, że ta wysublimowana metafora oznacza    człowieka postępowego. 

 ●   Przyznawał, że Polacy uczestniczyli w pogromach Żydów. Ale  Holokaust, zaplanowany i systematycznie wykonywany przez zbrodniarzy niemieckich jest tylko ich dziełem. O współudziale rodaków, cicho-sza.

 ●   Uważał katastrofę smoleńską za wypadek komunikacyjny i denerwowało go przywoływanie przez Jarosława Kaczyńskiego Herbertowskiej frazy o "zdradzonych o świcie".


  ●   Był przeciwny pochówkowi Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu.

  ●   Zbulwersowało go knajackie zachowanie Prezesa, gdy z trybuny sejmowej obrzucał opozycję inwektywami typu "zdradzieckie mordy"; "kanalie".

  ●   Krytykował Jankowskiego, Rydzyka i episkopat za wtrącanie się do bieżącej polityki, a także za epatowanie bogactwem co akurat duchownym nie przystoi. "Trzeba bić na alarm: biskupstwa to w Polsce dwory. A dwór i służba to fałszywa wizja Kościoła".

Przytoczone opinie - prawdziwe, ale dość niezwykłe w ustach polskiego biskupa - spowodowały, że stał się on gwiazdą mainstreamowych mediów lewej strony POPiS-u (patrząc na logo, bo nadpartia POPiS jest prawicowym duopolem). Proszę zauważyć, że powyższe wypowiedzi miały miejsce, gdy dynamicznie rozwijająca się kariera dostojnika kościelnego została zahamowana. Wcześniej ćwierkał w zgodnym chórze z resztą hierarchów. Zasadne zatem staje się pytanie: - czy nie była to przypadkiem reakcja sfrustrowanego duchownego o niespełnionych ambicjach, na odcięcie mu drogi do wyższych godności, a więc prywata?

Tadeusz Pieronek był niestety autorem również dewaluujących człowieczeństwo, niehumanitarnych tez, sprzecznych z nauką współczesną.

  ●   Był zdecydowanym przeciwnikiem związków partnerskich. Postulował ustanowienie prawa
zakazującego osobom LGBT pracy w szkołach.

  ●   "Nie róbcie z Kościoła siedliska pedofilii! Ataki przypominają minioną epokę komunizmu. Brak mi tylko jeszcze pokazowych procesów"

  ●   "Nie ma podstaw prawnych do wypłacania przez Kościół odszkodowań ofiarom księży pedofilów. Kto grzeszy ten płaci."

  ●   "Pierwowzorem in vitro jest Frankenstein."
 
  ●   "Szoah to żydowski wymysł."

  
  ●   Izabelę Jarugę-Nowacką walczącą o złagodzenie ustawy antyaborcyjnej był łaskaw scharakteryzować: - "To feministyczny beton, na który kwas solny nie pomoże"

  ●   "Słusznie odmówiono mu pogrzebu, bo zmarły publicznie nawoływał do zabójstw nienarodzonych" - argumentował brak zgody Kościoła kat. na pochówek ginekologa prof. Wacława Deca w obrządku katolickim.
Było to bezczelne kłamstwo. Profesor nikogo nie nakłaniał. Dbał, aby kobiety w przyjaznych warunkach, zgodnie ze sztuką medyczną i prawem mogły usunąć nieplanowaną ciążę!


Od 11 maja 1998 do 21 czerwca 2010 pełnił funkcję przewodniczącego Kościelnej Komisji Konkordatowej. Jest zatem współodpowiedzialny za wyprowadzanie z budżetu państwa 6 miliardów złotych rocznie na szkodę podatników (koszty konkordatowe stanowią 30%  "haraczu" przekazywanego rokrocznie Kościołowi kat.).






 Refleksje końcowe  

W podobnym do TVN tonie laudacje wygłaszały inne ogólnopolskie publikatory (Gazeta Wyborcza; Onet). Oczywiście później tysiące internautów bezrefleksyjnie kopiowały i udostępniały te peany. Nawet ci na co dzień rozsądni, widzący zło, którego źródłem jest amoralna działalność rozpasanego kleru.

Polacy zostali zainfekowani złośliwym wirusem setki lat temu. Bieda, niewola, ciemnota sprzyjały rozprzestrzenianiu się idei mesjanistycznych. Wykorzystywali to kuglarze w sukienkach, którzy rozpełzli się po naszych ziemiach jak robactwo. Dogadywali się z możnowładztwem łupiąc bezlitośnie maluczkich. Trwa to do dzisiaj. Urzędujący prezydenci, premierzy, ministrowie, uczestniczą ostentacyjnie w ceremoniach religijnych nie widząc w tym nic niestosownego.

Przekleństwem dla Polski był pontyfikat Jana Pawła II. Przypadł na okres walki o odzyskanie suwerenności i transformacji ustrojowej. Jest to czas w warstwie ideologicznej ewidentnie stracony. Pragmatyczni Czesi, od których Mieszko I przyjął chrześcijaństwo obrządku łacińskiego, już dawno się otrząsnęli i są obecnie chyba najbardziej laickim krajem w Europie. My oddawaliśmy się z lubością gusłom i zabobonom, a rządzący politycy dbali również o konkrety przekazując Kościołowi kat. wielomiliardowy majątek. Efekt? Jesteśmy watykańską prowincją, gdzie episkopat dyktuje ustawy, a Sejm je proceduje.

Klechistan (stan świadomości) tkwi w nas. Być może ewolucja zakodowała go w łańcuchu genetycznym, więc jest dziedziczny.Trawi nasze mózgi i trzewia. Zatraciliśmy filtry zdrowego rozsądku. Staliśmy się społeczeństwem plemiennym. Wódz decyduje o wszystkim i namaszcza następcę, a my fanatycznie wykonujemy jego postanowienia a nawet testament. Boimy się nowego. Łatwo takim stadem manipulować... 

Pisząc powyższe słowa wszedłem na stronę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zdębiałem: -

 WOŚP

Naszą przedfinałową gonitwę zatrzymała przed chwilą smutna wiadomość o śmierci Biskupa Tadeusza Pieronka.
Był to dla wielu z nas wielki autorytet, czerpaliśmy z jego mądrości, przenikliwego spojrzenia i umiejętności wskazania prawidłowej drogi w zamęcie trudnej, współczesnej rzeczywistości. Wspominamy go przez pryzmat przepięknego, poruszającego i bardzo ważnego dla wielu słuchaczy spotkania z uczestnikami Pol'and'Rock Festival w ramach Akademii Sztuk Przepięknych w roku 2012.
Odejście Biskupa Tadeusza Pieronka to wielka strata. Łączymy się w bólu z Jego bliskimi oraz pogrążoną w żałobie Wspólnotą Kościoła Katolickiego.

Jurek Owsiak & Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy


Będę popierał Jurka Owsiaka (nawet gdyby zapisał się do POPiS-u), dopóki robi rzeczy ważne. Myślę, że kondolencje napisał nadgorliwy współpracownik, co nie ma znaczenia, gdyż pod tekstem figuruje podpis szefa. WOŚP jest organizacją o wielkim zasięgu, co automatycznie zobowiązuje do wypełniania misji edukacyjnej. Tym bardziej, że współpracownikami są w przeważającej liczbie ludzie bardzo młodzi, nie skażeni moralną dychotomią. Są granice kurtuazji. Niech ktoś mi wskaże krynice, z której mam czerpać Pieronkowe mądrości.
Idiotyczne stwierdzenie, że "o zmarłych mówi się dobrze, albo w ogóle" nie dotyczy osób publicznych, ponieważ powodowałoby to fałszowanie historii.

niedziela, 9 września 2018

FARMAZONY SEZONU (2)


FARMAZONY SEZONU
czyli idiotyzmy wygadywane przez polityków

BORYS BUDKA:
"Polski naród, dzięki Ojcu Świętemu, głosował za wejściem do Unii Europejskiej."



Tych, którzy nie gustują w studiowaniu żywotów papieży informuję, że polityk przywołuje postać Jana Pawła II. 

Oświadczam - tak ja, jak i moi przodkowie do 5 pokolenia wstecz mieszkaliśmy na tej ziemi i czuliśmy się Polakami. Mogę więc śmiało powiedzieć, że jestem członkiem narodu polskiego. Nigdy nie kierowałem się naukami Karola Wojtyły. Żaden teokratyczny monarcha absolutny operetkowego państwa Watykan nie był i nie będzie moim autorytetem. Od 1996 kiedy to powołano Komitet Integracji Europejskiej byłem zwolennikiem akcesji Polski do struktur UE. Z czysto pragmatycznych pobudek. Tego samego zdania były miliony rodaków. To właśnie część kleru skupiona wokół "kościoła toruńskiego" oraz prawicowe kanapy z największą wówczas Ligą Polskich Rodzin wściekle atakowali zabiegi integracyjne. Teraz Roman Giertych robi na salonach za obrońcę demokracji, bo mało kto chce pamiętać, że to właśnie on jest w dużej mierze odpowiedzialny za odradzanie się faszyzmu w Polsce.

W 2014, gdy Platforma Obywatelska zasłużenie chyliła się ku upadkowi, sądziłem, że po wyborach nastąpi naturalna zmiana pokoleniowa. Skompromitowanych towarzyszy Donalda Tuska zastąpią młodzi-gniewni: - Mucha; Trzaskowski; Kierwiński; Brejza; Grabiec i właśnie Budka. Nic z tych rzeczy! Odkurzono Schetynę (Grzecha z zamiecionej pod dywan afery hazardowej) o charyzmie smerfa Ciamajdy. Potencjalnym następcom brakło determinacji i
przebojowości aby pogonić z partyjnej wierchuszki "leśnych dziadków" oraz zatopić "bagienne babcie". Satysfakcjonuje ich w pełni rola celebrytów. Naparzanie się z przeciwnikami politycznymi w Sejmie i mediach to ich podstawowe zajęcie. Tak dociągną do emerytury. Mam tylko nadzieję, że poza Parlamentem!

sobota, 1 września 2018

FARMAZONY SEZONU (1)

WITOLD "Naleśnik"* ZEMBACZYŃSKI:

"Donald Tusk przyjedzie tu i wciągnie ten PiS nosem."

Pan Witek, politolog-biznesmen, pojechał Błaszczakiem. W polskiej polityce to obecnie niemal norma, tym niemniej ja nigdy nie będę w stanie pojąć jak w świetle reflektorów można dawać podobny pokaz kabotyństwa

Partia dekadencka .Nowoczesna